Dobra, na pocz±tku drobne wyja¶nienie.
1. Niedawno przyjecha³ na koniec wakacji mój przyjaciel z Rosji. Ju¿ go nie ma wprawdzie, ale mogê u¿ywaæ konta, well.
2. To jest druga saga w moim wykonaniu. Pierwszej poszukajcie.
--------------------
Na mokrad³ach na drodze numer 120 w Hoenn cisza. Za ka¿dym drzewem, w ka¿dym krzaku, w stroju drzewa czyhaj± trenerzy. Nikt nic nie mówi, ka¿dy cierpliwie wygl±da szukaj±c potencjalnych ofiar.
Heath siedzi pod drzewami, tu¿ obok ro¶lin z jagodami dla pokemonów, narzekaæ wiêc nie mo¿e na g³ód. Deszczówka zapewnia mu zapas wody. Od czasu do czasu wychyla rêkê spod parasola, by jej trochê na³apaæ do rêki i wypiæ.
Ca³y czas zastanawia³ siê, czemu przegra³, co zrobi³ ¼le i, co ciekawsze... dlaczego walczy³? Szuka³ w przesz³o¶ci wydarzenia, które spowodowa³o taki rozwój wydarzeñ, przy okazji wspomina³ stare czasy...
Four Fangs kiedy¶ by³o drobnym stowarzyszeniem, specjalizuj±cym siê w wy³apywaniu rzadko wystêpuj±cych Pokemonów... mam na my¶li pokemony w wersjach Shiny, Dark, EX oraz Delta, wêdruj±ce po ca³ym ¶wiecie pokemon. Teoretycznie najwiêksze szanse mieliby dopiero wtedy, gdy miejscem ich urzêdowania by³yby okolice Victory Road w Kanto, gdy¿ do Kanto i Johto mieliby tylko krótki spacerek, zw³aszcza znaj±c skrót od Mt. Silver do Blackthorn, który pozwoli³by omin±æ pe³en nowicjuszy tor przeszkód do New Bark, lecz wtedy gania³by za nimi Lance, bo zabieranie mu sprzed nosa takich interesuj±cych, rzadkich okazów by³o u niego zabronione. W Sinnoh ³apanie tych pokemonów jest zbyt proste, zw³aszcza Shiny, gdzie trenerzy z nieskoñczon± ilo¶ci± maszynek pomocniczych typu PokeRadar chodz± w dru¿ynach po miliony. Hoenn, nie do¶æ, ¿e nie dotkniête przez Lance, tylko o wiele starszego i przez to czêsto my¶l±cego mniej racjonalnie Stevena, który takiej akcji nie mia³ nic przeciwko, to jeszcze z zapewnion± protekcj± ze strony Brawly'ego oraz bli¼niaków Tate i Lizy (dobry uk³ad swoj± drog± - bezpieczeñstwo w zamian za EX Machampa czy EX Alakazama by³o ¶wietnym rozwi±zaniem dla Four Fangs), którzy teraz musz± odci±gaæ uwagê ca³ego Elite Four od tej sprawy, oferowa³o du¿o niewy³apanych okazów. Trenerzy nie dysponowali dobrym sprzêtem do ³apania wyj±tkowych pokemonów, bo ludzie z pozosta³ych kontynentów nie chcieli kiwn±æ palcem, ¿eby przerzuciæ wart kilka miliardów sprzêt.
Na czele tej piêcioosobowej grupy ludzi sta³ od samego pocz±tku Gilliam Garcia Frequenne, kiedy¶ Pokemaniac, ale szybko nauczy³ siê, ¿e Pokemony to o wiele wiêcej ni¿ stworzonka do kolekcjonowania i w kolekcji mia³ takie rarytasy jak Dark Pidgeotto, Delta Weezing, dysponuj±cy typem wodnym oraz Dark Chatot z³apane w ci±gu piêciu miesiêcy w pojedynkê. Traktowa³ je po królewsku, jak panów. Osobi¶cie czy¶ci³ futro, pielêgnowa³ skrzyd³a, skórê. Dba³ nawet o czysto¶æ niektórych narz±dów wewnêtrznych. Do¶wiadczeniem w ³apaniu takich rzadkich okazów podzieli³ siê ze znajomymi, a oni dalej i dalej, w koñcu niektórzy prosili o kontakt do tej osoby. Po dogadaniu siê Gilliam spotyka³ siê z tymi lud¼mi, którzy byli zainteresowani lekcjami szukania i ³apania tych pokemonów. Oni zazwyczaj mieli po jednym czy dwóch pokemonach, w dodatku przewa¿nie Shiny, które by³y najmniej warte, kiedy on przynosi³ na spotkanie ca³± dru¿ynê i zapas jeszcze trzech. Pierwsz± jego znacz±c± zdobycz± by³ EX Dratini, dziêki któremu wbi³ siê na rynek szybciej ni¿ gwó¼d¼ w deskê przy mocnym machniêciu m³otkiem. Jego skarb rozpowszechni³ siê na tyle, ¿e móg³ ¶mia³o za³o¿yæ w³asn± dru¿ynê, która przyjmowa³aby tylko nielicznych. W Hoenn, w Devon Corporation dosz³o do kolejnego punktu kulminacyjnego w jego karierze. Za³o¿y³ Four Fangs. Przy podpisywaniu dokumentów paparazzi robili mu setki zdjêæ, odwalaj±c za niego robotê z rozg³aszaniem. To by³ pocz±tek tej grupy ludzi...
Najpierw do³±czy³ Santiago Shacky, Amerykanin niezwykle wci±gniêty w hazard. Pierwszego swojego pokemona, Larvitara, zdoby³ po wygranej w Black Jacka z Roxanne. W podobny sposób, wygrywaj±c piêkn± trójk± króli w pojedynku z kim¶, kto mia³ Charmandera w wersji Shiny, podczas grania trzema taliami na raz. Oczywi¶cie po wygranej dosta³ tego¿ startera w b³yszcz±cej postaci. By³ równie¿ wyj±tkowo dobrym businessmanem. W walizce, której nigdy nie wypuszcza³ z r±k, trzyma³ wszystkie mo¿liwe umowy w kolekcji p³yt CD, podpisanych piêknym pismem rêcznym. To on za³atwi³ protekcjê od wy¿ej wymienionych liderów.
Drug± osob± by³ m³ody, dwunastoletni Joshua Paralline. Szybki, z dobr± wytrzyma³o¶ci± na fizyczne cierpienie i zmêczenie. Kiedy ich maszyneria na zamówienie sprowadzona z Sinnoh wykrywa jakiego¶ pokemona w najbli¿szym otoczeniu, ten wybiega jako pierwszy z porcj± Quick i Dusk Balli i wraca po ok. 10 minutach ze zdobycz±. Pierwszym jego pokemonem, nale¿±cym do nadzwyczajnych, by³ Dark Munchlax. Nied³ugo po z³apaniu do Four Fangs wkrêci³ go Norman prosz±c na kolanach o tego pokemona.
Kolejny do³±czy³ on sam, Heath Guaronni. Mi³o¶nik ksi±¿ek, w których czyta³ o nieznanych innym ludziom faktach dotycz±cych wyj±tkowych typów pokemonów, mi³o¶nik natury, z któr± zaprzyja¼ni³ siê ju¿ w dzieciñstwie. Kocha³ spêdzaæ czas na ³±ce, przegl±daj±c historiê, przyk³adowo, Romea oraz Julii. Wiê¼ oraz wiara w naturê umocni³y siê wraz ze z³apaniem Shiny oraz Dark Lotada. Czêsto wypuszcza t± parê; maj± przeciwne p³cie, wiêc s± naturaln± fabryk± tych pokemonów.
Ostatnio do³±czon± i jednocze¶nie jedyn± w tych czasach kobiet± w Four Fangs by³a Charlotte McGravie. 35 lat na karku, wygl±d przeciêtny, lecz by³a niezwykle majêtna i hojna. Dochód mia³a od swojego ojca, Berrymastera Fernando McGravie. Ona zamówi³a sprzêt do ³apania pokemonów i dokupywa³a ¶wietne fabularnie ksi±¿ki dla Heatha, Joshua dostawa³ od niej wiele przewiewnych ubrañ oraz sportowych butów, a Santiago kopie dokumentów (które mia³a z kolei od wtyki z Devon). Specjalny wys³annik Charlotte dostawa³ od niej bilety na Birth Island oraz Navel Rock, który poszukiwa³ tam rzadkich odmian Ho-oha, Lugii oraz Deoxysa. Czêsto wykupuje rarytasy od innych. Jej Delta Persian o typach Ghost/Dark pomaga jej w zgarnianiu funduszy od innych trenerów podczas walk.
Dru¿yna bêd±ca w komplecie funkcjonowa³a jak szwajcarski zegarek. W miesi±c od do³±czenia Charlotte Four Fangs mia³o ponad 100 ró¿nych pokemonów o odmianach Shiny, Dark i Delta, w tym jeszcze 3 pokemony EX. By³y to Cacnea EX, Happiny EX oraz, najrzadszy pokemon, Shiny Weedle EX. Szacuje siê, ¿e tego ostatniego na ca³ym Poke¶wiecie jest... 3. Przybywali tu ludzie z Kanto, miêdzy innymi Lt. Surge, który pragn±³ dostaæ Electivire Delta o typie Psychic. Interesy piêknie za³atwia³ Santiago, wykonuj±c polecenia Gilliama. Wspó³praca by³a tu piêkna.
Niestety, "All good things come to an end" mówi±. Nieznana kobieta pojawi³a siê w ¿yciu lidera. Atrakcyjna, ubrana w czerñ... Sara Corstrine. Od tego momentu by³o po prostu ¼le...
Sara Corstrine by³a odrobinê mniej bogata od Charlotte, m³odsza i... mia³a hopla na punkcie w³adzy absolutnej. Kiedy Gilliam siê w niej zakocha³, nikt jeszcze nie wyczuwa³ szwindlu. Nikt prócz Heatha czytaj±cego z zachowania. Musia³ tak siê zachowywaæ, aby nie wzbudzaæ podejrzeñ trac±cego coraz bardziej g³owê przez kobietê lidera. W tym celu poprosi³ go, aby na ³apanie pokemonów wychodziæ dwójkami. T³umaczy³, ¿e ³atwiej jest wpêdziæ nawet takie pokemony EX do pu³apki, gdy ¶ciga go wiêcej ni¿ jedna osoba i ³atwiej jest obmy¶liæ taktykê osobno dla ka¿dego pokemona. Uda³o siê, Gilliam przyklasn±³ temu pomys³owi, jako, ¿e dotyczy³ samego ³apania Sara nic nie mówi³a. Kiwnê³a tylko g³ow±.
Cztery godziny pó¼niej maszynka wyda³a sygna³ obecno¶ci rzadkiego okazu w okolicach drogi 121.
- Joshua i Heath, sprawd¼cie to. - Dosyæ dono¶nym g³osem powiedzia³ Frequenne. Hyacinth u¶miecha³ siê. Dosta³ do pary osobê, któr± chcia³, a na dodatek pokemon jest niedaleko. Ale nie chodzi³o tu teraz o pokemona... Tylko o to, by móc ustaliæ co¶ z dwunastolatkiem.
- Chod¼my - pe³en emocji po raz kolejny rzek³ Joshua - Nie mogê siê doczekaæ!
Wybiegli. Ca³± drogê biegli w milczeniu, po drodze wypuszczaj±c kolejne pokemony - Shiny i Dark Lombre, Chansey EX, Vigoroth Delta z typami Electric/Psychic i Shiny Purugly. Wszystkie bieg³y za trenerami, gotowe na ka¿de polecenie. Pokemonem do z³apania okaza³ siê oszo³omiony Shiny Spinda.
- "Proste..." - pomy¶la³ Heath, po czym Joshua i trójka ostatnich pokemonów wskoczy³a miêdzy drzewa po lewej, a Guaronni z par± Lombre - w krzaki po lewej.
Spinda maszerowa³ jak pijany, od lewej do prawej. Dwójka ³apaczy czeka³a tylko a¿ oszo³omiony pokemon podejdzie bli¿ej nich, ¿eby mogli go otoczyæ jednym ruchem. Chwila...
- "Ten Spinda jest os³abiony. Je¶li trafi siebie - nie bêdzie go mo¿na z³apaæ. Tylko jak to mogê przekazaæ mojemu towarzyszowi?"
Pokemon, którego chcieli z³apaæ odwróci³ siê i poszed³ wolnym krokiem w drug± stronê. Gestem d³oni Heath zawo³a³ tutaj Joshuê. Ten przybieg³ najszybciej jak móg³.
- S³uchaj. We¼ swojego Chansey i... wylecz go. Jak go bêdziemy próbowali otoczyæ, mo¿e zemdleæ w ka¿dej chwili... Mam na my¶li nasz okaz.
- Zrozumia³em!
Wybieg³ i w chwili, gdy Spinda siê odwraca³ Paralline by³ ju¿ na miejscu, ze swoimi pokemonami.
Chwilê pó¼niej z drzew wyszed³ jego pokemon EX i zrobi³ to, co nakaza³ Heath. Po ca³kowitym wyleczeniu wyskoczy³a reszta, otaczaj±c go.
- Dark Lombre, Astonish proszê.
Pokemon zaatakowa³, a jego trener wyrzuci³ balla w stronê Shiny Spindy. Jako, ¿e poszukiwany okaz robi³ uniki przed atakiem przeciwnika, z³apaæ siê da³ ³atwo - kula by³a przecie¿ rzucona znienacka.
Ca³a reszta pokemonów wróci³a do swoich Poke-Balli, te z kolei trafi³y do kieszeni odpowiednich trenerów.
- Wiêc? Wracamy?! - Ca³y Joshua. Nie móg³ siê doczekaæ, ¿eby pokazaæ Gilliamowi swój okaz.
- Spokojniej... Tym razem nie spieszmy siê. Muszê porozmawiaæ z tob±.
Podczas drogi Heath opowiedzia³ dwunastolatkowi jakie ma podejrzenia wobec Sary. Wiedzia³ doskonale, ¿e lider Four Fangs by³ tylko pionkiem w jej grze. Nie wiedzia³ jednak¿e kogo zbiæ ma ten pionek i sk±d pochodzi królowa z tej czê¶ci szachownicy...
- Przyznaj - mówi³ w stronê ch³opaka Hyacinth - lider nie jest najpiêkniejszy. Rozumiem, ¿e wygl±d nie jest najwa¿niejszy, acz tego typu kobiety zazwyczaj wpadaj± w sid³a mi³o¶ci albo przez wygl±d mê¿czyzny, albo przez grubo¶æ portfela, albo przez moc i w³adzê. Sara wie, ¿e mamy najpotê¿niejszy istniej±cy rodzaj pokemonów, nie ma takiego ani Elite Four, ani ¿aden z liderów, ani nikt z ca³ego Hoenn. Czujê, ¿e czeka na rozwój, ¿eby potem u¿yæ naszego lidera jako maszyny do wydawania rozkazów. W najgorszym przypadku mo¿e to doprowadziæ do tego, ¿e ta panienka rozka¿e kogo¶ zabiæ albo przej±æ Hoenn si³±. W tym celu pokornie ciê proszê, jako, ¿e mo¿esz najlepiej zamaskowaæ siê w terenie i jeste¶ najszybszy z nas wszystkich, aby¶ ¶ledzi³ lidera, gdy ten wychodzi z t± kobiet±. Je¶li bêdzie jaki¶ pokemon do z³apania, pójdê w pojedynkê, za ciebie i za siebie. Postaram siê, ¿eby w trakcie nieobecno¶ci zarz±dza³ Santiago, to wtedy nic z³ego siê nie stanie.
- Niech bêdzie. Spróbujê zrobiæ co mogê. W zamian poproszê kiedy¶ o po¿yczenie kilka ksi±¿ek, zgoda? - Odpar³ z mieszan± twarz± Joshua.
- Zgoda. - Ze szczerym, przyjacielskim u¶miechem odpowiedzia³ Heath.
- To teraz pospieszmy siê, ciemno siê robi.
Po czym pobiegli w stronê namiotu.
Na miejscu znale¼li kartkê od Santiago: "Gilliam poszed³ z Sar±, ja z Charlotte ³apiemy pokemona w okolicy Littleroot."
- Oni to maj± ¶wietnie. - zazdro¶ci³ m³ody ch³opak - Charlotte mo¿e wylecieæ helikopterem w stronê miasta, a Santiago ma Shiny Charizarda, który mo¿e os³abiæ z powietrza.
- Prawda. - odpar³ Hyacinth wzdychaj±c, po czym rozejrza³ siê po namiocie, w poszukiwaniu jednego Balla. - Castform. Jedyny pokemon, który nie ma w sobie nic wyj±tkowego, a jest diabelnie potrzebny. - Mówi±c sam do siebie wypu¶ci³ pokemona z Balla i zapyta³ go - Jaka pogoda bêdzie?
Pokemon zmieni³ siê w swoj± formê wodn±.
- Znowu deszcz?! Przez noc nie bêdzie ¶wiat³a. - Z tego znany by³ Joshua, z szybkiej zmiany emocji i nastroju. Posmutnia³, bo ognisko w deszczu siê nie utrzyma.
- Trudno siê mówi, pogody nie zmienimy... póki co prze¶pij siê trochê, bo noc bêdzie ciê¿ka.
Zgodnie z t± pro¶b±, ch³opak poszed³ spaæ. Przed zamkniêciem oczu us³ysza³ tylko od Hyacintha jedno zdanie:
- Nie mów nikomu o tym planie. Tym bardziej liderowi.
Sam Heath wyszed³ na zewn±trz i rozkoszowa³ siê koj±cym dla duszy deszczem.
Nied³ugo potem wrócili Santiago i Charlotte. Helikopter by³ zaparkowany w specjalnym, zamaskowanym pod postaci± drobnego jeziora hangarze. Tylko ten teren by³ blisko bazy Four Fangs, czyli nieopodal ruin. Kiedy¶ przez to miejsce przesz³a tr±ba powietrzna, du¿± ilo¶æ piasku z jaskini ruin wyrzucaj±c na zewn±trz, tak po kilka razy. St±d teraz jest to pustynia, to wzniesienie po prawej na drodze 120, gdzie domy¶lnie trzeba skrêciæ w lewo.
W bazie Santiago rytualnie wrêcz wyj±³ taliê kart, po czym przetasowa³ j± na ka¿dy mo¿liwy sposób. I rzek³:
- Jako, ¿e Gilliam jest nieobecny, wybiorê kto idzie na nastêpne ³apanie. Wino - ja. Serca - Charlotte. Dzwonki - Josh. Trefl - Heath.
Wybra³ dwie karty z pocz±tku talii i zrêcznym ruchem wbi³ w komodê stoj±c± naprzeciw krzes³a, na którym siedzia³.
- Cholera, 40. - Odwo³a³ siê do popularnej gry, zwanej "Tysi±c", gdzie dama oraz król pik daj± 40 punktów, je¶li to meldunek. Te dwie karty trafi³ w³a¶nie tymczasowy lider. Chwilê potem doci±gn±³ jeszcze jedn± i wbi³ w ziemiê. By³ to as trefl. - Heath, idziesz ze mn±. Josh z Charlotte bêd± pó¼niej.
Joshua tkwi³ w mocnym ¶nie, jak zwykle. Wiedzia³ o tym doskonale Heath, ¿e nawet dono¶ne odg³osy radaru w centrum pomieszczenia nie obudz± tego ch³opaka. W³a¶nie dlatego poleci³ mu siê zdrzemn±æ. Czêsto to by³o zalet± dla wszystkich, bo jak on jest wyspany, to morale ca³ej dru¿yny skacze do maximum dziêki jego euforii. Gorzej, je¶li trzeba go obudziæ. Wtedy traci siê cenne w tym zawodzie kolekcjonera piêæ minut.
W czasie przerwy zjedli trochê. W³a¶nie w kuchni ukazywa³a siê kolejna zaleta... Santiago. Z niczego potrafi³ zrobiæ przepiêkne danie. Ka¿dy przyrz±dzony przez niego posi³ek dawa³ du¿o energii, ma³o kalorii (aby mogli szybciej biegaæ) i by³o po¿ywne nie tylko dla ludzi, ale równie¿ dla pokemonów. Dla ka¿dego, cz³owieka i pokemona, osobno przyrz±dza³ posi³ek. Wprawdzie napracowaæ siê musia³, ale nie on jeden. Czêsto same pokemony przyrz±dza³y sobie posi³ek, albo go zwyczajnie szuka³y. Wiêc gdy odmawia³y od pocz±tku, roboty by³o mniej dla kucharza. Problemem jest opowiedzieæ co jedli. Do swoich potraw kucharz wymy¶la takie nazwy, ¿e nie ³atwo je wszystkie spamiêtaæ. Z pewno¶ci± ta potrawa mia³a w sobie jajka oraz grzyby.
Radar jeszcze siê nie odezwa³, tak samo jak i Gilliam nie by³ obecny. Heath mia³ z³e przeczucie dotycz±ce lidera, ale ju¿ lepiej my¶la³ o tym, jaki bêdzie nastêpny pokemon. W tym momencie stworzenia jednak nie by³ najwa¿niejsze, choæ... nie mia³ innego wyj¶cia na chwilê obecn±.
W tym samym czasie, w okolicach Mt. Pyre, sekretna czê¶æ wulkanu przys³oniêta ¶cian±...
- Najdro¿szy... Nie wiem jak ty to robisz. Masz tyle piêknych, potê¿nych pokemonów. Co chwila nowy trafia do waszego zbioru. ¦wietni przyjaciele, gotowi na ka¿de twe polecenie...
- Sam tego nie wiem, skarbie. Chyba przypadkiem...
- Przypadkiem mówisz? Ja bym ten przypadek wykorzysta³a lepiej.
- Co ty... O czym ty mówisz?
- Oj, przekonasz siê. Bêdziesz robi³ wszystko co bêdê sobie ¿yczy³a, nie bêdziesz siê temu sprzeciwia³.
- Ale...
- Bêdziesz widzia³, jak wykorzystujê ka¿d± czê¶æ twojej w³adzy, ale nie bêdziesz móg³ zareagowaæ.
- ...Co do... Aaaaah! Nie! Nie mogê... siê... oprzeæ...
- Bêdziesz w³ada³. Ja te¿. Razem bêdziemy. Szkoda, ¿e to ja bêdê stawiaæ pionki w tej grze...
Baza Four Fangs, Route 120. Za legendarnymi ruinami.
Radar piszczy. Swój charakterystyczny d¼wiêk wydaje jednak inaczej ni¿ zwykle.
- Cholera, droga 115. Czemu tak czêsto jest cholernie daleko do tych pokemonów?! - Santiago z g³osem godnym pirata przekl±³ pod nosem. - Bierz Dark Pidgeota, ja lecê na Shiny Charizardzie.
- Niech ci bêdzie. - Hyacinth z nut± pewno¶ci siebie odpowiedzia³ towarzyszowi, po czym obydwaj zgodnie wydali komendê lotu w stronê drogi wskazanej przez urz±dzenie.
Na miejscu panoszy³ siê ca³kiem potê¿ny wróg. Dragonite Delta o typach Fire i Thunder. Jego Flamethrower oraz Thunderbolt, dwa bardzo dobre ataki z perfekcyjn± celno¶ci±, wzbogacone jeszcze o bonus z uwagi na ten sam typ. Cholera.
- Kogo mamy ze sob±, prócz dwóch ptaków? Kogo wcze¶niej zapakowa³e¶? - pyta³ Heath, ju¿ trochê w gorszym nastroju.
- Dark Glaceon, Shiny Dugtrio, Dark Ampharos, Delta Weezing wodny i Chansey EX.
- Chansey EX mówisz... Wyrzuæ go z balla, spraw, ¿eby u¶miecha³ siê od ucha do ucha i u¿yj jako naszego poch³aniacza uderzeñ po ewolucji. My¶lê, ¿e to dobry pomys³.
Santiago zbli¿y³ siê do ziemi, na powierzchniê skaln±, po czym wypu¶ci³ z PokeBalla jedynego pokemona EX jakiego mia³ w tym momencie i powiedzia³:
- S³uchaj. Jeste¶ genialnym pokemonem, obdarzonym przez naturê naprawdê wspania³ymi zdolno¶ciami. Przed tob± mo¿e byæ potê¿ny przeciwnik, ale je¶li bêdziesz pewna siebie i poka¿esz jak twardym oponentem jeste¶, pokonasz go bez problemu. Je¶li teraz ewoluujesz, bêdziesz nie do zatrzymania!
Brak reakcji.
- Po tej walce zrobiê tobie królewski obiad. Pamiêtasz twój ulubiony przysmak?
Chansey EX zaczê³a ¶wieciæ siê... i przeistoczy³a siê w Blissey.
- Teraz maj±c Blisseya EX - mówi³ Heath - mo¿emy zrobiæ chodz±cy czo³g. Softboiled i Seismic Toss to dwa kluczowe ataki. Kiedy ten smok trafi, pokemon powinien wyleczyæ obra¿enia w b³yskawicznym tempie. Je¶li nie - atakowaæ jak najszybciej. Weezinga rozstaw za Dragonitem, a Dugtrio ni¿ej, ¿eby móg³ ³atwo poch³on±æ elektryczny atak w stronê pokemona Delta, w zastêpstwie ¶ci±ga równie¿ Ampharos. Glaceon niech pilnuje okolic. Do walki niestety siê nie przyda. Rozstaw tylko pokemony, sam musisz byæ daleko. - Heath, przeczytawszy w przesz³o¶ci wiele ksi±¿ek, sta³ siê strategiem Four Fangs. Najczê¶ciej by³ wysy³any na misje razem z Joshu±, ¿eby i on wsi±kn±³ strategiczne zdolno¶ci za m³odu. I siê uda³o, sam potrafi planowaæ.
- Zrobi siê - Z zapa³em odrzek³ Santiago, po czym odlecia³ w stronê pokemona. Ten rzuci³ pokemony, ale kiedy mia³ ju¿ odlatywaæ, Charizard dosta³ od smoka Thunderboltem. - Ch-cholera...
Hyacinth podlecia³ tak szybko jak móg³, chwyci³ partnera i usadowi³ na swoim Pidgeotcie, a jego pokemona przywróci³ do wnêtrza Balla. Po czym odlecia³ w stronê przeciwn±. Gdy ju¿ by³ na miejscu...
- On siê szykuje do Discharge! Ampharos, skocz przed Weezinga! Glaceon, uciekaj w stronê drzew!
Pokemony wykona³y szybko polecenie Heatha. Teraz, jak ju¿ wszyscy ¿yj±, pora na kontratak.
- Dugtrio, Earthquake. Ampharos, odbij siê od przeciwnika i odskocz. Blissey, mocny Softboiled.
Podczas, gdy trwa³ Earthquake, zrobi³a siê noc. Skorzysta³ z tego jedyny przytomny w tym miejscu cz³onek Four Fangs i rzuci³ Dusk Ballem. I znów, i jeszcze raz, i czwarty ball polecia³ w stronê Dragonite'a. £apa³ ca³y czas,, a pokemony inteligentnie broni³y siê same. Ostatni Dusk Ball... Te¿ nie z³apany. Ale jest jeszcze 10 Timer Balli. Trafi³ do balla na dobre ju¿ za... drugim. Uff.
Wszystkie bior±ce udzia³ w tej walce pokemony zosta³y zawrócone. Heath odlecia³, razem z nim Santiago, który ju¿ powoli zacz±³ siê budziæ.
- Masz go? - Zapyta³ od razu po odzyskaniu przytomno¶ci.
- Tak. Tutaj jest, przy pasku. Lecimy z powrotem do bazy.
Telefon komórkowy. Do Santiago zadzwoni³ Josh. Po chwili rozmowy:
- Masz. To do ciebie. Aha, Joshua prosi³, ¿eby¶ na przysz³o¶æ zaopatrzy³ siê we w³asny telefon. - Ta ironia. Heath nie cierpia³ sprzêtu elektronicznego. Nawet do radaru podchodzi³ sceptycznie, ale jako, ¿e nie przeszkadza naturze w rozwoju, nie sprzeciwia³ siê.
- Tak?
- Gilliam przyszed³, sprawdzi³ pogodê i wyszed³. Nie powiedzia³ ani s³owa. Po wyj¶ciu ¶ledzi³em go, Charlotte wylecia³a poszukuj±c pokemona ko³o elektrowni Mauville. Teraz s³uchaj najdziwniejszego - Gilliam zadzwoni³...
- Zadzwoni³?! Przecie¿ on nie ma komórki!
- Teraz ma. Nie wiem sk±d. Ale s³uchaj - kontynuowa³ pe³en emocji Joshua - Zadzwoni³ do kogo¶ i powiedzia³, ¿e wszystko idzie zgodnie z planem i ¿e nied³ugo ju¿ bêdzie nie¿ywy.
- Kto bêdzie nie¿ywy?! - Heath wyra¼nie by³ zaniepokojony - S³ysza³e¶ kto?!
- Nie. Nie u¿ywa³ nazwisk. Zastanawiam siê o co chodzi.
- ...Interesuj±ce. Wracaj teraz, póki mo¿esz, do bazy. Tam siê spotkamy.
- Dobrze. Roz³±czam siê.
Hyacinth odda³ komórkê Santiago, który z kolei zastanawia³ siê o co chodzi.
- Zaraz... - g³o¶no my¶la³ Guaronni - Co¶ tu mi nie pasuje. Nie pos±dzam, ¿e Josh k³amie, bo wiem, ¿e nie... Ale co¶ jest nie tak z Gilliamem.
- Niby co? Szwindel?
- Nie... Z reszt±, wracajmy na razie do bazy. Czujê, ¿e tam siê wydarzy co¶ dziwnego...
Baza Four Fangs...
Na miejscu byli wszyscy. Charlotte szybko upora³a siê z Dark Beautifly. Gorsze, ¿e wszyscy byli cholernie cicho.
- Gilliam, sire... - Spyta³ Heath cicho - Gdzie jest Sara?
- Sara... ona...
Joshua i Charlotte odwrócili g³owy, jakoby nie chcieli s³uchaæ tego, co ju¿ s³yszeli.
- Ona... zmar³a. Mia³a zawa³ serca... Nie wiem jak to siê sta³o...
Dla Santiago i Hyacintha mina szybko zrzed³a. Nie wierzyli w³asnym uszom. Wprawdzie ten drugi nie by³ sparali¿owany i gdyby nie to, ¿e wypad³by na kogo¶ bez serca przy ca³ej reszcie, pyta³by dalej o wszystko.
Teraz by³o jasne, ¿e Joshua dysponuje fragmentem uk³adanki, który us³ysza³ w³asnymi uszami. Heath natomiast wierzy³, ¿e Sara nie zginê³a. Ona ¿yje ca³y czas. Tych dwóch rzeczy nie da³o siê skleciæ na chwilê obecn±.
--------------------
- Witaj. Wiedzia³em, ¿e ciê tu spotkam. - Do siedz±cego ko³o jagód Heatha przyszed³ Santiago. - Informujê ciê, ¿e teraz oficjalnie Sara nie jest ju¿ na tym ¶wiecie, jednak¿e ci, którzy stoj± za tym sabota¿em nadal funkcjonuj±.
- Witaj przyjacielu. Mam nadziejê, ¿e w Four Fangs wszyscy ¿yj± i mi wybacz±...
- Ja ju¿ to zrobi³em. Nie mia³e¶ wyj¶cia, przecie¿ musia³e¶ walczyæ.
- Ale... Walczy³em z kim¶, z kim nie powinienem. Walczy³em z dobr± osob±, niewinn± niczemu. Ta wied¼ma oszuka³a mnie a¿ tak. Nie my¶la³em, ¿e a¿ do tego dojdzie.
- Ja te¿... Ja te¿... - Santiago powoli odchodzi³, zostawiaj±c nadal samego Heatha pod drzewem.
Po czym dalej wspomina³...
--------------------
Poszli spaæ i wstali. Lepiej jest, gdy siê wy¶pi porz±dnie, a potem dopiero przyst±pi do pracy.
- Dzisiaj - mówi³ z rana Gilliam - Charlotte idzie z Heathem, Santiago z Joshu±.
Od razu po tych s³owach rozleg³ siê d¼wiêk radaru. Okolice Mossdeep, w wodzie.
- Chod¼my - z czyst± niechêci± rzek³ Hyacinth stoj±cy przy wyj¶ciu.
W³a¶cicielka helikoptera wziê³a kluczyki i wyszli. Po drodze jej towarzysz zapyta³ siê:
- Wyrzucisz mnie w Mt. Pyre? Chyba masz spadochron. Mam nadziejê, ¿e nie sprawi tobie problemu ³apanie tego pokemona w pojedynkê.
- Nie wiem po co tobie to, ale zgadzam siê. Wcze¶niej sobie radzi³am, teraz te¿ dam radê.
Hangar otworzy³ siê, a po otwarciu powoli podnosi³ siê helipad z zaparkowanym bia³ym Apachem.
- "Niby tyle razy widzia³em t± maszynê, tyle razy siê przyda³a... A jej nadal nie lubiê widywaæ." - my¶la³ Heath podczas wsiadania do helikoptera.
Odlecieli.
Nad Mt. Pyre, kilka minut po starcie.
- Spadochron masz nad sob±. Sterujesz sznurkami, które bêd± obok ciebie. Je¶li poci±gniesz te z przodu, polecisz w przód. Z reszt± jest tak samo. Powodzenia...
- Tylko potem mnie zabierz. Nie chcê wygl±daæ podejrzanie.
Krótkie, wypowiedziane ch³odnym tonem instrukcje od Charlotte i wylecia³ z helikoptera. Po drodze fascynowa³ siê otaczaj±c± przyrod±, ogl±da³ ciesz±ce oczy lasy, oceany, przelatuj±ce stara Starly i Pidgeyów... Oczywi¶cie pilnowa³ te¿, aby nie spad³ gdzie popadnie. Szuka³ miejsca, które by³o niedostêpne dla wchodz±cych na górê, poniewa¿ z ksi±¿ek wiedzia³ - para kochaj±cych siê ludzi wybiera miejsca prywatne. I znalaz³ - za ¶cian±, nie do obej¶cia dla ludzi. Prawdopodobnie jest wysuwana, chowana tylko je¶li wykupi siê mo¿liwo¶æ wstêpu. Bingo. Spad³ tam, gdzie chcia³ i tak jak chcia³, szukaj±c ¶ladów cia³a. Nie znalaz³. Rozgl±da³ siê i znalaz³ co¶ interesuj±cego. ¦lady krwi by³y na boku zbocza. Na dole ska³y uformowa³y ma³± rampê, tak wiêc równie prawdopodobne wyj¶cie to to, ¿e cia³o jest w wodzie albo w lesie.
Heath znalaz³ sposób, aby bezpiecznie dostaæ siê na dó³. Bieg³ w górê, do czasu, a¿ robi³o siê bardzo stromo, z uczepionym spadochronem, po czym zbieg³ na dó³ i skoczy³. Uda³o siê - polecia³ jak chcia³. Omin±³ skaln± skoczniê i znalaz³ siê u brzegu jeziora, gdzie¶ w lesie. Zdj±³ z siebie spadochron i rzuci³ gdzie¶ daleko. Po czym zdj±³ monokl z oka, odwi±za³ bandanê i po³o¿y³ je obok siebie. Pochyliwszy siê nad wod± zanurzy³ g³owê do wody, rozgl±daj±c siê za ¶ladami cia³a. Znalaz³ je niemal¿e pod sob±.
- Wiêc niestety trzeba bêdzie siê zanurzyæ.
Mocny chwyt powietrza i zanurzenie. Udane, ca³e szczê¶cie. ¯adnych komplikacji. W jeziorze jedynymi widocznymi pokemonami by³y Tentacoole. Nie mia³ czego podziwiaæ, a powietrze, które mu zosta³o, by³o ograniczone. Chwyci³ wiêc Sarê i wyci±gn±³. P³yn±c ku górze zastanawia³ siê co tu do cholery jest nie tak?
Wyci±gn±wszy kobietê na brzeg zauwa¿y³, ¿e... oddycha. Ca³y czas. W wodzie te¿ spokojnie oddycha³a. Jakby spa³a. Zdziwi³ siê te¿, ¿e ma ubranie w ca³o¶ci i nie jest poplamione krwi±. W jeziorze krew wyciekaj±ca z cia³a przyci±gnê³aby zw³aszcza Sharpedo, które chwyci³yby sobie chêtnie co¶ na z±b.
Na próby pobudki nie reagowa³a. Uzna³ wiêc, ¿e to by³a silna ¶pi±czka. Przeszuka³ wiêc kieszenie... I nie znalaz³ czego¶, co by³o markowym elementem ca³ej jej osoby - telefonu komórkowego. Za to Gilliam nagle go mia³. Heath wiêc uzna³, ¿e najpierw jego lider czym¶ przydusi³ Sarê tak, ¿e ta straci³a przytomno¶æ, potem wzi±³ telefon i str±ci³ z góry.
- "Wszystko piêknie, tylko... brak mi tu motywu..." - pomy¶la³.
Przeszuka³ nawet ubranie. Na plecach, pod bluzk±, mia³a jeszcze koszulê... Teamu Rocket.
- Interesuj±ce...
Gdy szuka³ wiêcej ¶ladów, us³ysza³ nadlatuj±cy helikopter, charakterystyczny d¼wiêk Apache.
Szybko przebieg³ przez gêstwinê drzew, pomijaj±c wiêksze korzenie, przeskakuj±c ka¿d± przeszkodê... I dotar³ w okolice Safari. Na górze czeka³a Charlotte z drabink±. Heath wspi±³ siê tak szybko jak móg³ na górê, wci±gn±³ drabinê, po czym odlecieli.
Baza Four Fangs, godzina nieznana, wieczór.
Pozosta³a dwójka by³a nieobecna. Gilliam te¿ gdzie¶ wyparowa³.
- Ciekawe gdzie on jest - pyta³a Charlotte sam± siebie - I co robi...
- "Pewnie znów za³atwia sprawy..." - Hyacinthowi wiele rzeczy chodzi³o po g³owie. Wiedzia³, ¿e kogo¶ chce wykoñczyæ, ale nie wiedzia³ dlaczego. Nie mia³ jednak czasu na my¶lenie. Radar kolejny raz da³ o sobie znaæ...
- Okolice domku Berrymastera? S³abo reaguje, wiêc nic potê¿nego. Chod¼my...
Ma³e jezioro nieopodal domu Berrymastera, droga 123, kilka minut pó¼niej
Bohaterowie przedzierzgnêli siê przez las, oszczêdzaj±c paliwo helikoptera...
- Jeszcze trochê ga³êzi, igie³ i pu³apek k³usowniczych i powycinam te drzewa... - klê³a pod nosem zirytowana Charlotte.
I dotarli. Zgodnie z sygna³em radaru tutaj znajdowa³ siê obiekt zainteresowania Four Fangs.
Ten¿e obiekt chwilê pó¼niej sam siê pokaza³.
- To ju¿ chyba dwudziesty Shiny Magikarp...
Do Balla wszed³ bez walki. Kiedy zobaczy³ Dragonite Delta Fire/Thunder, wszed³ od razu.
- Dobra, Charlotte. Misja zrobiona. Wiêc wracamy? - zapyta³ nieco za¿enowany Heath.
- Raczej. Znowu te ga³êzie...
I kiedy ju¿ byli miêdzy drzewami...
- Houndoom! Kiedy bêdzie próbowa³a ciebie atakowaæ, odskakuj za wszelk± cenê, a potem podpalaj!
Odwrócili siê. W oddali jaki¶ ch³opak w niebieskim stroju walczy³ z kobiet± ubran± w czerñ. On u¿ywa³ Houndooma, a ona pos³ugiwa³a siê Skarmorym.
- Podejdziemy bli¿ej? - zapyta³ Hyacinth - ciekawi mnie o co im chodzi.
- Czemu nie. Przecie¿ Gilliam nie wie, ¿e ju¿ ³apiemy drugiego pokemona.
Zbli¿yli siê, nie wychodz±c jednak z linii drzew, automatycznie razem z walk± posuwaj±c siê w lew± stronê. Wzniesienia im nie przeszkadza³y.
Ch³opak ewidentnie mia³ na sobie strój Teamu Aqua. W³osy dziwnego koloru (odcieñ b³êkitnego) by³y przykryte niebieskim kapeluszem, tego samego koloru co nakrycie g³owy mia³ równie¿ p³aszcz, na którym symbol teamu Aqua znajdowa³ siê u boku ramion, obwi±zany paskiem, z ty³u którego by³o miejsce na gazetê b±d¼ inne rzeczy. Spodnie br±zowo-szare, odbiegaj±ce kompletnie od reszty stroju, mia³y pod kolanem kolejny symbol Aqua. W rêku trzyma³ katanê.
Kobieta mia³a szare w³osy i czarny strój Teamu Rocket.
- Heath, poznajesz t± babkê? Przecie¿ to Karen, na sto procent, jest z Elite Four z Johto!
Ten poprawi³ monokl i przyjrza³ siê.
- Rzeczywi¶cie... Popatrz jeszcze, tam po prawej te¿ kto¶ walczy.
Z daleka widzieli mê¿czyznê i nastolatkê. Mê¿czyzna w czerwono-czarnym stroju, a nastolatka... ubrana jak nastolatka. Przy pierwszej osobie sta³ Ampharos, przy drugiej Camerupt.
Jednak bêd±c bli¿ej pierwszej walki, nie chcieli ju¿ zmieniaæ pozycji.
Ogl±dali walkê dalej, przybli¿aj±c siê coraz bardziej do Mt. Pyre. Karen szybko wspina³a siê po malutkich wzgórzach, to samo robi³ ch³opak.
Hyacinth zastanawia³ siê... Jaki zwi±zek ma Karen z Sar±? Przecie¿ to jeden team. Mo¿e... Kiedy Gilliam mówi³ o tym, ¿e kto¶ bêdzie nie¿ywy... to chodzi³o w³a¶nie o tego ch³opaka?
- "Tylko dlaczego, co maj± sprawy Sary do Gilliama? Czemu Sara le¿y nieprzytomna przez tak d³ugi czas? Pewnie jest na to wyja¶nienie, ale nie mogê zrozumieæ co to spowodowa³o."
W koñcu walcz±cy zbli¿yli siê do brzegu jeziora wokó³ Mt. Pyre. Ch³opak pokona³ Karen. Szybko przybli¿y³ siê i, gro¿±c mieczem za niepos³uszeñstwo, z³apa³ za nadgarstki, pilnuj±c nóg, po czym prowadzi³ j± w stronê brzegu. Kiedy ju¿ j± umiejscowi³ tam, gdzie chcia³, krzykn±³ g³o¶no:
- THIS... IS... JUSTICE!
Kopn±³ potê¿nie w tu³ów, wyj±³ Swamperta, który dodatkowo podtapia³ j± falami.
- Czemu w³a¶ciwie - pyta³ z ciekawo¶ci Heath - Karen mia³a na sobie strój Rocket? I czemu walczy³a z tym kim¶?
- Nie mi to dane wiedzieæ. - dosta³ ch³odn± odpowied¼ od Charlotte - wracajmy. Ciemno siê robi.
Po czym spokojnym krokiem odeszli w gêstwinê le¶n±, udaj±c siê w kierunku bazy.
--------------------
- Wydaje mi siê, ¿e przez d³ugi czas po tym nie dzia³o siê nic... - Mówi³ do siebie Hyacinth skoñczywszy wspominanie.
Wolnym krokiem w stronê miejsca, gdzie znajdowa³ siê obecnie Guaronni, zmierza³ Gilliam. Kiedy dotar³...
- Wybacz mi liderze to, co musia³em zrobiæ...
- Ja mam wybaczaæ? Tylko nie mam czego wybaczaæ. Wszystko to moja wina. To ja przecie¿ pokocha³em Sarê... Gdyby nie to...
- Serce nie s³uga - przerwa³ mówi±cemu Garcii - Ale s³uga nie zabójca.
- Mo¿e masz racjê... W takim razie nie musisz za to przepraszaæ. Mo¿esz wróciæ. Jestem pewien, ¿e wszyscy zrozumiej±...
- Dziêkujê... Frequenne...
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Nie mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czników na tym forum
Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.