Wiek: 29 Do³±czy³: 03 Lis 2008 Posty: 549 Sk±d: White Lake
Kontakt:
Wys³any: 4 Wrzesieñ 10, 09:27 Ju¿ Zamkniêty Nabór na MG
Zdecydowa³em, ¿e randomowe, zbiorcze, grupowe nabory maj± taki sam sens jak wiszenie leniwca na drzewie, st±d te¿ pojawi³a siê kwestia: "co z tym zrobiæ"?
Pomys³ przyszed³ do¶æ niespodziewanie, ale dzi¶ wchodzi w ¿ycie. Mowa tu o otwartym naborze na MG. Pierwotnie by³ to pomys³ Bulbinka, jednak¿e odk±d dosta³em na jego "po¿yczenie" zgodê, pojawi siê tak¿e tutaj. Ca³o¶æ jest tak banalnie prosta, ¿e tylko dzia³aæ.
Nabór siê NIE KOÑCZY.
Nabór jest otwarty w KA¯DEJ CHWILI.
Zg³oszenie mo¿na wys³aæ KIEDY SIÊ CHCE.
NATYCHMIASTOWE chyba, ¿e nie bêdzie mi siê chcia³o rozpatrzenie podania.
Koniec wychwalania :P. Czas, aby zamieniæ s³owa w czyny. Poni¿ej zamieszczê formularz, w którym musicie zawrzeæ ca³e swoje zdolno¶ci. Macie na to tyle czasu, ile chcecie. Na pocz±tek za ka¿dym razem og³oszê ile "ludków" przyjmê, ale je¶li znajdzie siê jakie¶ wybitne podanie, je te¿ mogê w ka¿dej chwili wzi±æ pod uwagê. Oto formularzyk:
Cytat:
Nick: Wiek: Charakter: (swój!)
Ilo¶æ wolnego czasu: Wady: Zalety: Do¶wiadczenie: Ilo¶æ gier, które bêdê prowadzi³: Znajomo¶æ klimatu Pokemon: Tekst Motywuj±cy: (czyli: "dlaczego ja?")
W£ASNE Opowiadanie: (naprawdê, nie chcecie wiedzieæ co z wami zrobiê gdy zobaczê plagiat)
Czyli po prostu to samo, co zawsze. Nic trudnego, chyba. Wiem ¿e niemal¿e identyczne z PoPLowym, ale naprawdê ciê¿ko wymy¶liæ co¶ innego, a skoro to ju¿ by³o przez nas u¿ywane to nie widzê przeszkó. Wiêc, do dzie³a, moi drodzy!
Ilo¶æ wolnych sto³ków: 2 + ?
Ostatnio zmieniony przez Nenloth 6 Pa¼dziernik 10, 17:16, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz
Nick: berry
Wiek: 15 ( 16 bêdzie w lutym )
Charakter: Staram siê byæ osob± pomocn±, mi³± i przyjazn±. Oczywi¶cie nie zawsze mi to wychodzi. Zazwyczaj staram siê uparcie d±¿yæ do ustalonego wcze¶niej celu. Jednym s³owem, uwa¿am, ¿e moja natura jest jednak zdecydowanie pozytywna. Bywam z³o¶liwy i nieprzyjemny, ale tylko wtedy, kiedy kto¶ na serio "podniesie mi ci¶nienie", na szczê¶cie jednak takie sytuacje zdarzaj± siê mi do¶æ rzadko. Czasami jestem równie¿ leniwy.
Ilo¶æ wolnego czasu: Ilo¶æ wolnego czasu jest i bêdzie zale¿na od dnia. Od poniedzia³ku do pi±tku bêdê móg³ odpisaæ przk³adowemu graczowi raz dziennie, b±d¼ systematycznie co dwa dni. W weekendy, zapewne bêdê mia³ mo¿liwo¶æ odpisu codziennie. Oczywi¶cie w ¶wiêta, czy ferie, ilo¶æ wolnego czasu gwa³townie ro¶nie - je¶li otrzymam pozycjê Mistrza Gry, my¶lê, ¿e bêdê w stanie wygospodarowaæ trochu czasu ...
Wady:
• Lenistwo,
• Czasami brak mi pomys³u na dobry odpis,
• Lubiê ciekawe, a niekoniecznie d³ugie historie, czy odpisy ...
Zalety:
• Sporo wolnego czasu,
• Sumienno¶æ,
• W miare ciekawe pomys³y na gry,
• Do¶æ rozwiniêta wyobra¼nia,
• Chêæ pisania i czerpanie z tej¿e czynno¶ci, korzy¶ci.
Do¶wiadczenie: Przez krótki czas pe³ni³em obowi±zek Mistrza Gry tutaj. Prowadzi³em równie¿ gry na forum, którego jestem Admistratorem - PokoClub, niestety ¿adna z nich nie zachowa³a siê a¿ do dzisiaj. Przez jaki¶ czas gry prowadzi³em równie¿ na PBC - jedn± z moich 'wypocin' mo¿na znale¼æ w tym miejscu . My¶lê, ¿e niebieski kolorek otrzymany tutaj, zmoblilizowa³ by mnie jednak do lepszych, jako¶ciowo gier. I do tego kilka gier, które kto¶ prowadzi³ mi. Uwa¿am, ¿e takowe równie¿ mog± byæ przejawem jako¶ci postów danej osoby.
Ilo¶æ gier, które bêdê prowadzi³: Na samym pocz±tku pewnie oko³o trzech - czterech, z czasem liczba ta zapewne bêdzie gwa³townie ros³a.
Znajomo¶æ klimatu Pokemon: W mojej opini? Bardzo dobra, Kanto, Johto, Hoenn, Sinnoh znam bardzo dobrze, ca³y czas jestem na bierz±co równie¿ z najnowszym regionem, jak i ogólnie ca³± pi±t± generacj±. W razie wu, wiem jednak gdzie i czego szukaæ ;)
Tekst Motywuj±cy: Do¶æ dobrze znam zasady ortografii, jak i interpunkcji, oczywi¶cie zdarza mi siê pope³niaæ b³êdy, wszelkiego rodzaju, ale mimo to, uwa¿am, ¿e piszê w miare dobrze. Do tego dochodzi znajomo¶æ klimatu Pokemon. Do¶wiadczenie jakie¶ tam, mam, my¶lê, ¿e jestem w miare dobrym kandydatem.
W£ASNE Opowiadanie:
Tajemnicza przygoda pocz±tkuj±cego trenera.
John by³ ch³opakiem, takim jak wszyscy. Od dziecka pasjonowa³y go walki Pokemon, jak wiêkszo¶æ ludzi w swoim wieku, jego marzenie by³o tylko jedno, chcia³ bowiem zostaæ trenerem Pokemon. Mija³y dni, tygodnie, lata ... John powoli nie by³ ju¿ dzieckiem, acz nastoletnim ch³opcem. W dnia na dzieñ, jego chêæ zostanie Mistrzem by³a co raz to wiêksza. W koñcu przyszed³ czas jego czternastych urodzin, ch³opiec by³ niezwykle podekscytowany, pamiêtaj±c, ¿e jego rodzice w³a¶nie w tym dniu zgodzili siê na podró¿ ch³opca. John nie móg³ ju¿ doczekaæ siê koñca, organizowanej przez jego mamê imprezy. W¶ród wielu, otrzymanych w tym dniu prezentów, ch³opiec znalaz³ podstawowe wyposa¿enie dla ka¿dego, pocz±tkuj±cego trenera - mia³ dos³ownie wszystko, co by³o mu do szczê¶cia potrzebne.
- Dziêkuje Wam, Kochani - powiedzia³ John, kiedy opuszcza³ ju¿ skromne progi swojego domu, oczekiwa³ mi³ej, ciekawej i zabawnej przygody po regionie Johto. Niestetety do¶æ szybko siê przeliczy³. Totodile, który by³ pierwszym Pokemonem ch³opca, nie wytrzyma³ ju¿ presji w czasie pierwszego pojedynku, z dzikim Pokemonem, który wygl±da³ na niezwykle s³abego. John w tym dniu sta³ siê ju¿ mniej pogodnym i radosnym ch³opcem, widocznie dopiero teraz zda³ sobie sprawê, ile trudu i wyrzeczeñ spotka go na swojej drodze, niemniej by³ ca³kowicie niez³omny, pomimo trudu, jaki go spotka³, postanowi³, ¿e nie mo¿e siê poddaæ, tote¿ ca³y czas d±¿y³ ku swojemu celu.
- Dobrze, ¿e ju¿ wyzdrowia³e¶ - rzekn±³ ch³opiec, w momencie, w którym Siostra Joy z miasta Violet odda³a PokeBall z ma³ym krokoldylem, w rêcê ch³opca, ten prosty czyn zbomilizowa³ go jeszcze bardziej, ch³opiec powoli zapomnia³ o wydarzeniu, które mia³o miejsce kilka dni wcze¶niej. Mimo to Totodile wci±¿ wydawa³ siê byæ bardzo niezadowolony i jednocze¶nie smutny, ¿e musi podró¿owaæ z kim¶ takim ...
***
Ch³opcu nie sz³o jednak lepiej, nawet po wydarzeniach, które wcze¶niej go spotka³y, nadal nie potrafi³ wygraæ walki z nawet najs³abszym, dzikim Pokemonem, mimo to wci±¿ siê nie poddawa³, nie zauwa¿aj±c nawet tego, ile zdrowia traci przez to on i jego Pokemon. Totodile d³u¿ej tego nie wytrzyma³, uciek³ ch³opcu, pewnej nocy, ten by³ dzieñ pó¼niej na skraju za³amania.
John stwierdzi³, ¿e podró¿ jednak nie jest dla niego, nazajutrz podj±³ ju¿ ostateczn±, zdaje siê decyzjê, zacz±³ i¶æ w kierunku swojego domu rodzinnego. Od tamtej pory minê³o ju¿ sporo, ch³opiec dowiedzia³ siê, ¿e jego rodzice zginêli w wypadku samochodowym. Biedny i bezbronny zdecydowa³ siê na prowadzenie typowo koczownicznego typu ¿ycia ...
***
Nasta³a zima, bardzo sroga i ostra, ch³opiec ¿y³ tylko z pieniêdzy, które mu pozosta³y, niestety nie by³o ich zbyt du¿o, uda³o mu siê sprzedaæ ca³± swoj± wyprawkê trenersk±, ale to nie wystarczy³o. Ch³opiec zauwa¿y³ jeszcze jednego, do¶æ dziwnego Pokemona, spojrza³ mu prosto w oczy, po czym szybko zacz±³ ogl±daæ pozosta³e czê¶ci twarzy, ów stworka.
John po up³ywie kilku dni, obudzi³ siê w zupe³nie innym miejscu, gdzie dok³adnie? Pocz±tkowo sam tego nie wiedzia³, w tej dziwnej krainie ¿ycie toczy³o siê jednak zupe³nie inaczej, ch³opiec ca³y czas mia³ sporo jedzenia i picia, za¶ o sytuacji, w której brakowa³o by mu ciep³ych ubrañ, równie¿ móg³ zapomnieæ. Codziennie widzia³ siê ze swoimi rodzicami, przegl±da³ wszystkie 8 odznak regionu, które rzekomo uda³o mu siê zdobyæ, to by³ zdecydowanie najlepszy okres w jego ¿yciu.
***
... Nie potrwa³ on jednak zbyt d³ugo, ch³opiec obudzi³ siê po up³ywie kolejnych kilku dni w szpitalu, pocz±tkowo nie wiedzia³ co siê mu sta³o.
- Przepraszam, co ja tutaj robiê? - zapyta³ pierwsz± napotkan± pielêgniarkê.
- Widzisz, patrol znalaz³ Ciê zziêbiniêtego i g³odnego, wed³ug nas by³e¶ ¶wiadkiem jakiego¶ nadprzyrodzonego zdarzenia - odpowiedza³a Siostra.
Po przespaniu jednej doby, do szpitala, zawita³a Anne, by³a to jedyna Ciotka Johna. Anne by³a kobiet± bardzo pomocn±, to ona przekaza³a ch³opcu niestety smutn± wiadomo¶æ o tragicznej ¶mierci rodziców, mimo wszystko to w³a¶nie ona stara³a siê zast±piæ ch³opcu matkê.
Kolejne dzieje ch³opca nie by³y ju¿ takie smutne, na zawsze postanowi³ on zakoñczyæ przygodê z Pokemonami. Stara³ siê pomóc w utrzymywaniu domu, swojej ciotce, zacz±³ chodziæ do szko³y, pó¼niej pracowaæ. Prze¿y³ bardzo du¿o, za¶ nigdy nie uda³o odkryæ mu siê prawdy, w jaki sposób znalz³ siê w "cudownej krainie", my za¶ mo¿emy siê tego tylko domy¶laæ ...
Wiek: 29 Do³±czy³: 03 Lis 2008 Posty: 549 Sk±d: White Lake
Kontakt:
Wys³any: 4 Wrzesieñ 10, 20:22
Jagodowy
PokemonBlackChaoc napisa³/a:
Musisz siê zalogowaæ aby zobaczyæ tê wiadomo¶æ.
Kliknij Tutaj aby siê zalogowaæ.
_^_
Ostatnim razem co¶ niespodziewanie zwia³e¶, nie mam pewno¶ci czy i tym razem nie zrobisz tego samego. Ale niech bêdzie, zaczynamy dobijania.
Berry napisa³/a:
• Sporo wolnego czasu,
• Sumienno¶æ,
Zamiast przecinka stawiamy ¶redniki. Fail.
Berry napisa³/a:
Do¶æ dobrze znam zasady ortografii, jak i interpunkcji, oczywi¶cie zdarza mi siê pope³niaæ b³êdy, wszelkiego rodzaju, ale mimo to, uwa¿am, ¿e piszê w miare dobrze.
To z jakiej bañki to zdanie ma d³ugo¶æ trzech?
Nie bêdê wytyka³ historii, poniewa¿ nie mam dzi¶ do tego g³owy. Oceniê tylko najwa¿niejsze - pomys³owo¶æ, zaciekawienie czytelnika i tym podobne pierdo³y.
Pierwsza rzecz - tych przecinków jest DWA RAZY ZA DU¯O. Gdybym mia³ siê zatrzymywaæ z wymow± przy ka¿dym z nich, nie skoñczy³bym do jutra. Mi³o ¿e siê starasz, ale co za du¿o to niezdrowo.
Historia nie jest z³a - zaczyna siê banalnie, na banaln± trzeci± czê¶æ, za to druga i czwarta nadrabiaj± schematy. Za to masz ma³ego plusa.
Doczyta³em do koñca bez stwierdzenia tj;dr - kolejny plus (ciê¿ko mnie do tego "nak³oniæ").
£adniej by by³o, gdyby¶ dialogi pisa³ od kursywy. Wygl±da znacznie przejrzy¶ciej, ale teraz te¿ nie jest ¼le. Brak pogrubieñ i podkre¶leñ dodaje czytelno¶ci i przejrzysto¶ci. Opowiadanie nie jest zbyt d³ugie, ale i nie za krótkie. Mo¿na powiedzieæ, i¿ jest w sam raz.
Teraz ochrzan. MUSISZ KONIECZNIE popracowaæ nad intepunkcj±. Ta le¿y. Mo¿e nie kwiczy, ale le¿y. Dlatego MUSISZ j± poprawiæ.
Ostatecznie, zaryzykujê. PRZYJÊTY.
Ale jak mi nic nie zrobisz z interpunkcj±, wywalê na zbit± jagodê _._.
Nick:lugia1942
Wiek:14 lat
Charakter: Mam spokojne usposobienie, nie lubiê k³ótni, bójek itp. Jestem romantyczny i wra¿liwy.
Ilo¶æ wolnego czasu: co najmniej godzina dziennie (wyj±tki: szlaban)
Wady: szczero¶æ (czasem a¿ do bólu), wredno¶æ (czasem to dobre)
Zalety: bujna wyobra¼nia, szczero¶æ
Do¶wiadczenie: MG na w³asnej stronce, gram w gry bardzo d³ugo, no mam takie poczucie, ¿e siê nadajê
Ilo¶æ gier, które bêdê prowadzi³: 3 do 4 (my¶lê realnie, szko³a itd.)
Znajomo¶æ klimatu Pokemon: Znam idealnie Anime Kanto, Johto i Sinnoh (po³owê), realia gier to dobrze, ale nie ¶wietnie
Tekst Motywuj±cy: Wybierz mnie, proszê ciê, na mnie nie zawiedziesz siê.
W£ASNE Opowiadanie:
**Rozdzia³ I: "Witaj"**
Ahh... to lato... piêkna pora roku. Wszêdzie zielono, ciep³o i przyjemnie. Pidgeye i Starly wydaj± ró¿ne d¼wiêki w przestworzach, Rattata i Nidorany ganiaj± siê w krzakach, a Bulbasaury i Chokorita wyleguj± siê zarzywaj±c k±pieli s³onecznych.
Nie my¶l±c o tym co musi, Patryk wyleguje siê na spokojnej ³±ce, na której s³ychaæ jedynie odg³osy natury. Po pewnym czasie lenistwa, postanowi³ pój¶æ do domu, poniewa¿ brzuch zacz±³ siê dopraszaæ o papu. Na szczê¶cie, w miejscu wiecznego spokoju i rodzinnego ciep³a czeka³ ju¿ na niego wymarzony obiad. Nale¶niki z czekolad± same prosi³y siê, ¿eby je zje¶æ. Gdy posi³ek ten przesta³ ju¿ istnieæ ch³opak po³o¿y³ siê na kanapie i postanowi³ ogl±daæ telewizjê. Niestety, pomimo dwustuset kana³ów nic nie by³o ciekawego. Mo¿e to i dobrze. W koñcu trzeba by³o siê ruszyæ dla odmiany. Patryk poszed³ wiêc pospacerowaæ do pobliskiego lasu. Poniewa¿ nie pierwszy raz chodzi³ po tym lesie, spotka³ pare znajomych Pokemonów, którymi siê wcze¶niej zajmowa³. Zabawê z przyjació³mi przerwa³ nagle krzyk. By³ to odg³os Pokemona, jakiego jeszcze ch³opak w ¿yciu nie s³ysza³. Pobieg³ w g³±b lasu, sk±d wydobywa³y siê d¼wiêki, i zauwarzy³ co¶ niesamowitego. Zielony stworek, przypominaj±cy skrzydlatego elfa, ucieka³ przed Pidgeotami.
-Nie mogê dopu¶ciæ, by sta³a mu siê krzywda. - pomy¶la³ Patryk i wpad³ na pomys³. Zwo³a³ wszystkie znajome Pokemony ,a by³o ich do¶æ sporo, miêdzy innymi Caterpie, Chikorita, Mankey. Szybko wyja¶ni³ im swój plan i natychmiastowo wyruszyli do dzia³ania. Patryk zacz±³ biec równo z lec±cym elfem i powiedzia³:
-Leæ ci±gle prosto.
Stworek pos³ucha³ ch³opca i nagle zza drzewa Caterpie, u¿ywaj±c sieci, zwi±za³y Pidgeoty.Te po chwili siê uwolini³y i nie by³y zadowolone. Jeszcze czê¶ciowo lepka sieæ zosta³y im na skrzyd³ach, wiêc nie mog³y lataæ. Wtedy Wyskoczy³y Chikorita oraz Bulbasaury, które zaczê³y u¿ywaæ ostrego li¶cia, by os³abiæ ptaki. Gdy wrogowie byli rozjuszeni, Mankey podrzuci³y wysoko Oddishe, a te wypu¶ci³y usypiaj±ce py³ki, które zapowiada³y, ¿e Pidgeoty przez d³u¿szy czas nie bêd± przeszkadzaæ.
Zielony elf spojrza³ na ch³opca, który uratowa³ jego ¿ycie, szybko podlecia³ i go mocno przytuli³. Ch³opiec oraz wszystkie wokó³ Pokemony siê ucieszyli z takiej reakcji Pokemona. Patryk postanowi³ go wzi±æ na pewien czas do domu. Móg³ on mieæ ciê¿sze obra¿enia, a do tego jakby siê Pidgeoty obudzi³y i go zobaczy³y w pobli¿u to nie by³oby dobrze.
W domu ch³opca rodziców jeszcze nie by³o. Obejrza³ on elfa, czy nie ma ¿adnych ran. Na szczê¶cie nic mu nie by³o. Wzi±³ po chwili encyklopediê Pokemon i zacz±³ szukaæ informacji na jego temat.
-Bi, bi! - mówi³ ci±gle stworek z radosn± mink±. Po chwili poszukiwañ Patryk znalaz³ to co chcia³. Po wyczytaniu potrzebnych informacji, dzowiedzia³ siê, ¿e jest to Pokemon legendarny, czyli bardzo rzadki, wystêpuj±cy w legendach. Ma typ trawiasty oraz ciekaw± umiejêtno¶æ przenoszenia w czasie, a nazywa siê on Celebi. Ch³opiec, niezwykle zainteresowany stworkiem, wzi±³ ksi±¿kê legend i poszuka³ jakiego¶ podania o swoim nowym przyjacielu. Znalaz³ jakie¶ o le¶nym elfie, którego g³os przenosi w czasie. To najprawdopodobniej to czego Patryk szuka³. By nie mêczyæ stworka, zaproponowa³ mu pój¶cie spaæ. Przygotowa³ bardzo ³adne i wygodne ³ó¿eczko dla Pokemona. By³a to niewielka skrzyneczka z bardzo miêkkim materacem i ciep³ym kocykiem do przykrycia. Ch³opiec spojrza³ na ¶pi±cego ju¿ stworka i sam siê po³o¿y³, mówi±c przed snem:
-Dobranoc...
Jak dobrze wstaæ, skoro ¶wit.
Jutrzenki blask duszkiem piæ...
Pod¶piewuj±c rano jedn± z ukochanych piosenek, Patryk przygotowuje ¶niadanie. Pomimo dobrego humoru zastanawia siê, dlaczego rodziców jeszcze nie ma. Praca nie trwa przecie¿ wiecznie. Nie by³ to jedyny problem ch³opca. ciekawi³o go te¿ dziwne zachowanie Pidgeotów. Czemu mia³yby atakowaæ Celebi? Ten przyjazny duszek nie móg³ nic zrobiæ. Jest na to za s³odki. Nie my¶l±c dalej o rzeczach smutnych, postanowi³ obudziæ przyjaciela. Stworek nie chcia³ jednak wstawaæ. By³ zmêczony wczorajszym dniem. Ale gdy us³ysza³ o kanapkach, szybko zerwa³ siê z ³ó¿eczka. Wymiata³ ¶niadanie b³yskawicznie. By³ bardzo g³odny. Gdy po jedzeniu by³o ju¿ posprz±tane, co¶ zak³óci³o spokój Celebi. Zacz±³ siê bardzo denerwowaæ. Patryk po chwili us³ysza³ jaki¶ szum. Nagle, nie oszczêdzaj±c okna, wlecia³y jak dzikie dwa Pidgeoty. Ch³opiec by³ pewien, ¿e to te samoe co wczoraj. Poniewa¿ mieszkanie by³o niewielkie, wykonywanie manewrów by³o dla ptaków utrudnione. Nastolatek szybko chwyci³ elfa i uciek³ z nim do piwnicy. Zatrzasn±³ stare i skrzypi±ce drzwi, z nadziej±, ¿e wytrzymaj± atak Pidgeotów. Nie by³o jednak na co liczyæ. Ptaki wlecia³y natychmiast, a gdy one fruwa³y w podziemnych mrokach, Patryk uciek³ po cichu z Pokemonem. W salonie nie czeka³o na niego jednak niec lepszego. Do domu wdar³a siê jaka¶ grupa ludzi, któzy nie byli raczej dobrzy. Gdy tylko zobaczyli ch³opca, da³o siê us³yszeæ tylko jedno zdanie:
-Za nim!!!
Nastolatek przestraszy³ siê tej sytuacji. Postanowi³ wybiec szybko przez drzwi, ale stoj±ca tam banda zatrzyma³a go natychmiastowo. Dwójka ludzi trzyma³a Patryka, druga dwójka wezwa³a spowrotem Pidgeoty, a jeden trzyma³ elfa. Wyprowadzili ich z domu i wrzucili zwi±zanego ch³opca do samochodu, a Celebi by³ uwiêziony w specjalnej, elektronicznej klatce. Wszyscy ¼li wsiedli do samochodu, a nastolatek zacz±³ zadawaæ pytania.
-Czego wy chcecie!?!
-Naszej w³asno¶ci. - odpowiedzia³ jeden z nich. Wygl±da³ na przywódce, poniewa¿ zamiast ciasnego uniformu z liter± C na górze, mia³ tez ciasny uniform, ale z symbolem nieskoñczono¶ci, czyli poziom± usemk±.
-A co jest t± w³asno¶ci±?
-Celebi...
Ch³opiec zdêbia³. Nie wiedzia³ za bardzo o co chodzi, a¿ szef nie opowiedzia³ mu historii.
-Jeste¶my organizacj± zajmuj±c± siê badaniami Pokemonów. Nasza siedziba znajduje siê na górze Celebi. St±d litera C na naszych strojach. Jak mo¿na stwierdziæ po nazwie góry, najbardziej interesuj± nas le¶ne elfy. Zawsze zajmowali¶my siê badaniami na podstawie obserwacji w dziczy. Czêsto widywali¶my te stworki. Pewnego dnia, jeden z naszych ludzi znalaz³ jajo Pokemona. Nie mogli¶my go wyrzuciæ, wiêc czekali¶my na to, co siê z niego wykluje. Po d³u¿szym czasie zawita³ do nas ten w³a¶nie Celebi. Od tamtej pory, zaczêli¶my robiæ badania w laboratoium, poniewa¿ mieli¶my idealny do tego okaz. Niestety, ale podczas jednego do¶wiadczenia co¶ wybuch³o i Pokemon nie chcia³ ju¿ do nas wróciæ. Od tamtej pory szukali¶my go, a¿, jak widzisz, do skutku.
-Ale nie zamierzacie go znowu uwiêziæ?
-Chcemy prowadziæ badania w celu zdobycia wiedzy.
-Nie obchodzi mnie w jakim celu. Bêdziecie chcieli go wiêziæ i tyle. Nie pozwolê na to!
Gdy samochód dojecha³ do siedziby organizacji, zespó³ wyci±gn±³ Celebi i mia³ zamiar zamkn±æ Patryka w ¶rodku, ale ten szybko wyskoczy³. I tak nie da³o to zbyt wiele. Ludzie z³apali ch³opca, a elf nie zosta³ uwolniony. Rozpoczêto wiêc poszukiwania, a nastolatka zamkniêto w celi. Spotka³ tam kogo¶, kogo zupe³nie siê nie spodziewa³. Jego rodzice te¿ tam byli. Ucieszy³ siê na ich widok. Dowiedzia³ siê, ¿e gdy zespó³ dosta³ cynk o tym, ¿e Celebi jest u mnie, natychmiast z³apa³ moich rodziców, my¶l±c, ¿e wiedz± oni co¶ na ten temat.
-Spokojnie, wyjdziemy st±d, mam plan...
**Rozdzia³ III: "Dla przyjaciela wszystko"**
Organizacja nie mia³a zbyt dobrze. Celebi wci±¿ sprzeciwia³ siê wszelkim testom i badaniom. Patryk wiedzia³, ¿e tak bêdzie. Zawo³a³ wiêc jednego z ludzi i zaproponowa³ interes.
-S³uchaj, ja wam pomogê z Celebi, a wy uwolnicie mnie i moich rodziców.
Zbir zainteresowany propozycj±, poszed³ z ni± do szefa. Ten podszed³ do klatki i spojrza³ na ch³opca.
-Serio poradzisz, by by³ on spokojniejszy? - zapyta³.
-Obiecujê, ¿e tak.
-Dobra, ale za ka¿dy twój b³±d... - mówi±c to wyci±gn±³ pistolet i skierowa³ w stronê rodziców nastolatka.
Ten siê przestraszy³ i poszed³ do Celebi. Wzi±³ go na rêce i szepn±³ mu co¶ do ucha. Po³o¿y³ go na maszynie, a ludzie zaczêli przygotowywaæ siê do robienia badañ. Nagle Patryk krzykn±³:
-Teraz!
Celebi wyzwoli³ z siebie gigantyczn± falê energii, która odepchnê³a wszystkich ludzi i zniszczy³a maszyny.
-Wiedzia³em, ¿e to potrafisz. Szybko uwolnij moich rodziców.
Elf swoj± moc± zniszczy³ kraty. Opiekunowie ch³opca cieszyli siê z tego powodu. Wszyscy zaczêli szybko uciekaæ do wyj¶cia. Niestety, bez przeszkód siê nie obejdzie. Paru zbirów wezwa³o swoje Pokemony do walki. Celebi, poniewa¿ odkry³ w sobie wielk± moc, u¿y³ jej, by pokonaæ wszystkich jednym ruchem. W koñcu w ruch wesz³o broñ palna. Zbiry zaczê³y strzelaæ do wszystkiego co popadnie. Na nieszczêsice trafi³y tatê Patryka. Ch³opak nie móg³ wytrzymaæ bez ³ez. Ostatnie s³owa jednak, które us³ysza³ od swojego ojca to:
-Id¼cie...
Matka jak i syn uronili wiele ³ez, ale pobiegli dalej. Pistolety jednak nie zaprzestawa³y pracy. Po pewnym czasie zosta³a tez trafiona matka nastolatek. Osierocony biedak nie móg³ przestaæ p³akaæ. Elf ci±gn±³ go jednak dalej. Gdy wyszli z budynku zobaczyli w oddali zachód s³onca. musieli siê jednak ratowaæ, ale nie by³o jak. Stali na platformie i jedyn± mo¿liwo¶ci± by³o przej¶cie przez organizacje do drugiego wyj¶cia. Ch³opiec ze ³zami spojrza³ na Celebi i powiedzia³:
-Id¼ sam. Ty mo¿esz polecieæ. Mnie i tak odebrano rodzinê, wiêc co to za ¿ycie mia³oby byæ.
Le¶ny stworek nie móg³ powstrzymaæ ¿alu i rozpaczy. Z trudem odlecia³, ale obejrza³ siê jeszcze za siebie. Niestety, ale akurat zobaczy³ jak zbiry postrzeli³y Patryka. Pokemon nie da³ rady. Krzykn±³ z ca³ej si³y p³acz±c równocze¶nie i wyzwoli³ z siebie niesamowite pok³ady energii. Wielka fala ogarnê³a ca³y ¶wiat. Po chwili nastolatek znów wylegiwa³ siê na trawie patrz±c w niebo. Celebi natomiast by³ w laboratorium. Smutny, pamiêta³ wszystko co siê sta³o. Cofn±³ czas, by jego najlepszy przyjaciel wraz z rodzicami ¿y³ d³ugo. Po¶wiêci³ dla niego swoje szczê¶cie, swobodê, wolno¶æ...
Nick: piecka21
Wiek:17
Charakter: Hmmm... jestem raczej osob± spokojna opanowan± wyrozumia³a i tolerancyjna z poczuciem humoru i dystansem do siebie i ¶wiat bywam bezpo¶redni i wredny, ale tylko wtedy je¿eli kto¶ bez podstawnie czepia siê i rzuca do MNIE!.
Ilo¶æ wolnego czasu: Na kompie bywam codziennie lecz mój czas bêdzie zale¿a³ od dnia. Wiadomo, ¿e w weekendy bêdê mia³ go wiêcej ni¿ w tygodniu, ale mylê, ¿e minimum godzina zawsze powinna siê znale¼æ. ;P
Wady :Moj± wad± jest czasem lenistwo, bywam wredny jak napisa³em, wcze¶niej(ale to rzadko ;P ), dyzortografik( ale od czego ma siê s³ownik;D )
Zalety:Sumienny w tym co robi, z wyobra¼ni±...
Do¶wiadczenie: Przez jakie¶ pó³ roku by³em MG i prowadzi³em jakie¶ 5-6 gier przesta³em byæ nim poniewa¿ stronka upad³a... do¶wiadczenie bym powiedzia³, ¿e ¶rednie.
Ilo¶æ gier, które bêdê prowadzi³: Najpierw trzeba zacz±æ od tego czy siê dostane , ale je¶li ju¿ to na pocz±tku bez szaleñstw my¶lê, ¿e zacz±³ bym od 3 gier z czasem bym otwiera³ zapisy, aby móc powiêkszyæ grono graczy.
Znajomo¶æ klimatu Pokemon:Moim zdaniem bardzo dobrze najlepiej to Jotho, ale Kanto Hoenn czy Shinno te¿ ca³kiem nie¼le dobra znajomo¶æ pokemonów.
Tekst Motywuj±cy:Ka¿dy prowadzi grê inaczej i ja te¿ tak robiê.Historie powinny byæ ciekawe choæ nie mo¿na z tym przesadzaæ.Proszê o zaufanie.Daj±c mi szansê na prowadzenie gry dostajesz gwarancjê jako¶ci i tego, ¿e siê nie zawiedziesz.
W£ASNE Opowiadanie:
Mark to nastoletni ch³opiec zamieszkuj±cy miasto Violet w regionie Jotho który marzy o swojej podró¿y i trenerskich przygodach ju¿ od k±t skoñczy³ 10 lat. Niestety wtedy nie pozwolili mu na to rodzice. Boj±c siê, ¿e zakrêcony ch³opiec bêdzie wpada³ non stop w jakie¶ tarapaty. Chcieli równie¿, aby skoñczy³ szko³ê podstawow± i gimnazjum.
Dzi¶ Mark ma 15 lat i nied³ugo ma zakoñczyæ swoja edukacjê z czego bardzo siê cieszy, gdy¿ rodzice powiedzieli mu, ¿e w dniu zakoñczenia szko³y ch³opak otrzyma wybór pierwszego pokemona i wyruszenia w poró¿ po regionie.
===================================================================================
W koñcu przyszed³ d³ugo wyczekiwany dzieñ.- KONIEC SZKO£Y - Wykrzycza³ m³odzieniec wracaj±cy do domu ze ¶wie¿o odebranym ¶wiadectwem. - Halo jest kto¶ w domu? - zapyta³ niepewnym g³osem, gdy¿ by³ zdziwiony, ¿e nikt go nie ucisza. Wszed³ do kuchni... - NIESPODZIANKA - krzyknêli chórem najbli¿si. W¶ród nich zauwa¿y³ rodziców, prof.Elma i jego najlepszego przyjaciela - Erniego. Mark przywita³ siê ze wszystkimi, a na koñcu z profesorem Elmem który wrêczy³ mu trzy pokeballe.Nie czekaj±c d³ugo wyrzuci³ je, a z nich wyskoczy³y trzy pokemony:- Chikorita typ trawiasty, Cyndaquil typ ognisty oraz Totodile typ wodny. Wybieraj - powiedzia³ profesor. Mark siê zastanawia³ i po krótkim namy¶le powiedzia³ - my¶la³em nad tym wcze¶niej i wybieram... Cyndaquila. - po tych s³owach podszed³ do niego i pog³aska³ stworzonko. Pokemon wyda³ siê lekko wystraszony z pocz±tku. Lecz, gdy tylko poczu³ ciep³o rêki Marka wskoczy³ mu na ramiê i poliza³ po policzku. - Ja wybiorê Chikoritê - powiedzia³ to znajomy g³os za plecami Marka który od razu siê obróci³. Zobaczy³, ¿e to Erni wypowiedzia³ te s³owa i podszed³ do nie¶mia³ej Chikority daj±c jej jak±¶ przek±skê.
- Co Ty taki zdziwiony mam zamiar wyruszyæ w podró¿ razem z Tob± przyjacielu. Je¿eli tylko tego chcesz. Jestem ju¿ spakowany - odrzek³ dziarsko Ch³opak.
- Jasne, ¿e tak!!! to wspaniale, ¿e wyruszamy razem! - uradowa³ siê Mark który by³ ci±gle w szoku.
- Oto wasze 5 pokeballi i wasze pokedexy. Mo¿ecie od razu sprawdziæ informacje na temat swoich pokemonów. Wystarczy, ¿e nakierujecie go na pokemona i gotowe.
Ch³opaki zrobili to co mówi³ profesor i po chwili Mark us³ysza³ i zobaczy³ w urz±dzeniu: Cyndaquil - ognisty pokemon.Przewa¿nie ³agodny i spokojny. Cyndaquil kiedy siê zdenerwuje atakuje gor±cym p³omieniem.
Ataki:Pchniêcie(Tackle) Zas³ona dymna(SmokeScreen), ¯ar(Ember).
- Wow jeste¶ bardzo ciekawym pokemonem. Dziêkuje wam wszystkim, a zw³aszcza moim rodzicom za to, ¿e w koñcu pozwolili mi wyruszyæ. - powiedzia³ Mark ze ³zami w oczach.W tym momencie jego mama przytuli³a go i powiedzia³a, ¿e spakowa³a mu wszystkie potrzebne rzeczy i podarowa³ mu 800$ oraz powiedzia³, ¿e jest bardzo z niego dumna. Ch³opiec jeszcze raz po¿egna³ siê ze wszystkimi i pomacha³ im na po¿egnanie.
==================================================================================
Id±c piêkn± ³±k± ch³opaki rozmawiaj± o swoich wra¿eniach podczas które mia³y miejsce dzisiejszego dnia. Gdy nagle z pod ziemi wyskakuje niedu¿y ¿ó³ty pokemon wygl±daj±cy tak: - Wow jaki fajny pokemon trzeba go zeskanowaæ.
Sandshrew - pokemon mysz. Sandshrew nie znosi wody i mieszka w norkach w suchych miejscach. Chroni siê zwijaj±c siê w kulkê.
- Muszê go mieæ, Cyndaquil atakuj ¯arem biegn±c prosto na niego, a jak dobiegniesz silne Pchniêcie!.......
Charakter: nie prowokujê do k³ótni, wprowadzam mi³± atmosferê na forum, staram sie pomagaæ jak tylko mogê u¿ytkownikom i forum, jestem mi³y i uprzejmy
Ilo¶æ wolnego czasu: Na forum jestem codziennie po kilka godzin. Ponadto mogê
wchodziæ na forum z komórki.
Wady: - potrafiê pyskowaæ
- czasami jestem leniwy
Zalety: - wprowadzam mi³± atmosferê na forum
- piszê poprawn± polszczyzn±
- czêsto odwiedzam forum
- staram siê pisaæ d³u¿sze, sensowne posty
- kreatywno¶æ
Do¶wiadczenie:By³em Moderatorem na kilku forach o innej tematyce ni¿ Pokemon, jestem aktywnym userem na kilku forach. Mia³em kilka swoich stron.
Ilo¶æ gier, które bêdê prowadzi³:My¶lê, ¿e narazie oko³o trzech.
Znajomo¶æ klimatu Pokemon:W Pokemony gram ok. 6-7 lat z przerwami. Gra³em w prawiê ka¿d± grê pokemon: np. Red, Yellow, Ruby, Diamond, Gold, Silver, Stadium 2, Mystery, Dungeon, Pokemon Online, Pokemon Online 2. Umiem zcharakteryzowaæ ka¿dego poka z 1-szej serii. Pokemony to moje drugie ¿ycie.
PS. W poki gra³em nawet na komórce.
Tekst Motywuj±cy:Postaram siê rozruszaæ trochê forum. Bêdê udziela³ siê jako MG w dziale Centrum Pomocy. Jestem bardzo czêsto na forum. Je¿eli chodzi o posty mo¿ecie nie mieæ do mnie zaufania lecz postaram siê wywi±zywaæ z obowi±zków. Bra³em udzia³
we wspó³tworzeniu Pokemon Unleashed
W£ASNE Opowiadanie:
Rozdzia³ I (Witaj Przygodo)
Patryk od dawna marzy³ o byciu trenerem. Niestety jego brat Andrzej na¶miewa³ siê z niego. M³odszy brat nieraz chcia³ udowodniæ, ¿e jest lepszy. Niestety nie mia³ swojego pupila, którym móg³by walczyæ. To go przygniata³o. Pewnej nocy mia³ dziwny sen, w którym ojciec przekonywa³ go, aby z³apa³ sobie pokemona. Ten sam sen mia³ kilka nocy pod rz±d. W koñcu postanowi³. Wzi±³ odk³adane od dawna pieni±dze i ruszy³ pêdem do sklepu kupuj±c 10 poke balli. Po czym wyruszy³ na polowanie.
Rozdzia³ II (Polowanie)
Id±c przez las Patryk widzia³ Pidgey'e lataj±ce od drzewa do drzewa, rattaty, które spo¿ywa³y posi³ek. Nie wiedzia³ jakiego Pokemona chcia³by mieæ. Gdy przeszed³ ju¿ las ruszy³ w kierunku pustyni. W oddali zobaczy³ ¶pi±cego Eeveego. Patryk ju¿ chcia³ rzuci³ balla, gdy nagle jego brat Andrzej zaatakowa³ ¶pi±cego stworka. Okaza³o siê, ¿e Andrzej go ¶ledzi³. Ekans! Do Ataku! - krzykn±³. Po czym po chwili wyda³ rozkaz.
Truj±cy kie³! Ekans od razu rzuci³ siê do ataku strzelaj±c we wroga swoimi ostrymi k³ami. Wystraszony Eevee nie mia³ odwagi walczyæ. Brat wyci±gn±³ Super Balla i rzuci³ go w kierunku poleg³ego pokemona. W mgnieniu oka schowa³ siê on do kulki.
1---2----3. Wiedzia³em - krzykn±³ Andrzej ¶miej±c siê pod nosem. Patryk sta³ jak wryty z trudem ukrywaj±c w³asne ³zy. Powiedzia³ do starszego brata "Ja ci jeszcze poka¿ê kto jest lepszy'' (...)
Nick: (TurboDymoMen, wiesz? ¯ebym czasem nie sk³ama³) Matizam
Wiek: 14 lat
Charakter: "trudny" i "skomplikowany" to najlepsze okre¶lenia . Moja sk³adnia umys³u jest nie do przewidzenia.
Ilo¶æ wolnego czasu: w tym tygodniu tylko dzi¶, a w nastêpnych w poniedzia³ek, ¶rodê, czwartek (wieczorem) i sobotê (od po³udnia najwcze¶niej).
Wady: czasem niepokorny, przem±drza³y, nieuwa¿ny.
Zalety: ambitny, pomys³owy (choæ czasem miewam sztywne idee), pracowity, (najczê¶ciej) optymistyczny.
Do¶wiadczenie: jako MG? Ma³e, jeszcze nie posiada³em tej rangi. Jednak codziennie jestem nim 24 na dobê . Mam 2 braci i idzie mi siostra. Jako najstarszy jako¶ czas muszê im u³o¿yæ, a poniewa¿ Pokemony to nasze wspólne hobby, to wiadomo w co siê bawimy. Idzie mi nawet nie¼le, a poniewa¿ projektuje gry komputerowe wiem jak urozmaiciæ grê.
Ilo¶æ gier, które bêdê prowadzi³: od 5 min. do nawet 10 max.
Znajomo¶æ klimatu Pokemon: Kanto: -5/6, Johto: +4/6, Hoenn: -6/6, Sinnoh: 5/6
Tekst Motywuj±cy: Jak mówi³em du¿o m³odszego rodzeñstwa i mnóstwo m³odszego kuzynostwa i poza tym zajmujê siê grami. Prowadzê tak¿e strony internetowe i projekty konkursowe w szkole.
W£ASNE Opowiadanie:
Matizam – prawdziwa historia
New Bark. Stare, dobre New Bark. £zy w oczach siê krêc± ze wzruszenia, ¿e nadal tu stoi. New Bark. Kraina piêknych wspomnieñ z dzieciñstwa, beztroskich zabaw i Pokemonów. To tu siê urodzi³em - ja Matizam, a to jest moja historia - historia pe³na abstrakcji i wyj±tków, historia pe³na moich przygód.
Wstawa³ piêkny poranek nad New Bark. S³oneczne promyki prze¶wieca³y przez konary drzew na dach wielkiego budynku, bêd±cego domem i miejscem pracy s³awetnego profesora Elma. Na trawie osiad³a rosa, a powietrze by³o przesycone wilgoci± i ¶wie¿o¶ci±. Niebo by³o bez najmniejszej chmurki. Zapowiada³ siê piêkny dzieñ. Kto by nie chcia³ tego zobaczyæ? Zapewne ka¿dy, wiêc ja te¿.
Obudzi³em siê oko³o godziny szóstej. Kiszki marsza gra³y, a p³uca niemi³osiernie przypomina³y o koncercie z poprzedniego dnia, krztusz±c mnie co drugi wydech. Ruszy³em siê gwa³townie z ³ó¿ka ruszaj±c w stronê drzwi. Kuchnia by³a na dolnym piêtrze, wiêc musia³em zej¶æ po schodach. Rodzice jeszcze spali, bo jak mog³oby byæ inaczej po takiej nocy. W trymiga by³em pojedzony, ubrany i gotowy do wyj¶cia. Ruszy³em na spacer po okolicy. Uliczki by³y puste, a wiêc mo¿na by³o trochê pobiegaæ. Ruszy³em w kierunku zachodnim. S³oñce grza³o mi w plecy, a wiatr delikatnie ³askota³ moj± twarz. Dotar³em do laboratorium profesora Elma. Siedzia³ na ³awce i wyra¼nie nad czym¶ rozmy¶la³.
- Dzieñ dobry panie profesorze.
- Dzieñ dobry Matizam, dzieñ dobry, dzieñ dobry… - mówi³ prawie na pó³przytomnie.
- Czy co¶ siê sta³o? – zapyta³em delikatnie, by nie wyrwaæ go z zamy¶lenia.
- Nic, nic. Nic… - nadal mówi³ przeci±gaj±c s³owa. Dotyka³ palców i chyba co¶ liczy³, ale nie wytrzyma³em i musia³em mu przerwaæ.
- Panie profesorze, to mo¿e ja zacznê dzisiaj wcze¶niej pracê?
- Eee… co jak… ale… s³ucham? A to ty Matizam. Przepraszam trochê siê zamy¶li³em. Tak, tak zapraszam. W³a¶nie my¶la³em gdzie mog³em schowaæ moje dokumenty ze studiów. Mo¿e w trakcie porz±dków je znajdziemy. Chod¼my. – i ruszyli¶my w stronê pracowni. Laboratorium profesora by³o niedu¿e, ale mie¶ci³o siê tam wiele sprzêtu i ksi±¿ek. Jako asystent profesora umia³em obs³ugiwaæ wiêkszo¶æ aparatury i wykorzystaæ zdobyt± wiedzê w praktyce. Aktualnie pracowali¶my nad nowym wydaniem PokeDexa.
- No dobrze. Zaczynamy! W³±cz komputer i sprawd¼, na czym skoñczyli¶my. Potem o godzinie dziesi±tej pójdziemy na lunch. O godzinie jedenastej pouczymy siê trochê, a o godzinie pierwszej posprz±tamy. Na dzisiaj tyle. Po obiedzie jeste¶ wolny.
- A co pan profesor bêdzie robi³?
- Bêdê szykowa³ m³odzików, ale ty ju¿ wszystko umiesz, nie potrzebujesz tego szkolenia.
- A mo¿e profesorowi pomogê?
- No dobrze, mo¿esz przyj¶æ. Zaczynamy o trzeciej.
- Nie ma problemu panie profesorze. Komputer w³±czony.
- Dobrze, na czym skoñczyli¶my?
- Numeracja, katalogowanie, opcja skanowania.
- Dobrze. Dzisiaj czytnik danych, skanowanie wymiarów i ataków.
- Ju¿ siê biorê do pracy.
- Mów jak bêdziesz czego¶ potrzebowaæ. – powiedzia³ pan profesor i rozpocz±³ skrêcanie nowej p³yty g³ównej PokeDexa. Po udanym dniu poszed³em na obiad.
O godzinie trzeciej do laboratorium przysz³a grupka dzieci z miasta na nauki o Pokemonach. Faktycznie okaza³o siê, ¿e wszystko to potrafi³em, ale czu³em, ¿e moja pomoc okaza³a siê niezbêdna, aby lekcje posz³y tak efektywnie. Jednak zawsze warto sobie co¶ przypomnieæ, albo zrozumieæ co¶ pro¶ciej, w innym znaczeniu i przeznaczeniu. Na zakoñczenie jak zawsze profesor s³ucha³ pytañ. Zawsze tak jest – po wyk³adach, po pracy, po nauce, po spotkaniu… Pewne dziecko zapyta³o: „Kiedy dostaniemy swoje pierwsze Pokemony?”, a profesor na to: „Jak skoñczycie naukê.”. Potem spyta³o jeszcze jedno: „A jakie to bêd± Pokemony?”. Profesor przyj±³ powa¿n± minê, usiad³ i powiedzia³:
„Wiele trenerów pope³nia ten b³±d, ¿e chc± tylko mocne Pokemony. Wybieraj± najsilniejsze nie zwa¿aj±c na inne ich cechy. Dobry trener kocha wszystkie swoje Pokemony jednakowo. Pierwszy Pokemon jest wiêc bardzo wa¿ny, bo to dziêki niemu nauczycie siê byæ dobrymi trenerami. Wasz pierwszy Pokemon bêdzie waszym kompanem do koñca waszej kariery i najlepszym przyjacielem w trudnych chwilach. Dlatego wasze pierwsze Pokemony wybierzecie w specjalny sposób. Bêdziecie mówiæ jakie siê wam podobaj±, a ja wybiorê kilka z nich i siê z nimi poznacie. Po tym w jaki sposób bêdziecie z nimi rozmawiaæ, bawiæ siê poznam, który z nich bêdzie wasz, bo miêdzy trenerem a Pokemonem powinna istnieæ silna wiê¼. Dziêkujê, ¿e przyszli¶cie. Mo¿ecie i¶æ. Jutro wybiorê wam Pokemony! Do widzenia”.
Po raz pierwszy w ¿yciu widzia³em profesora tak przejêtego. Jego s³owa by³y tak natchnione i pe³ne m±dro¶ci. Wróci³em do domu pe³en refleksji i my¶li o moim pierwszym Pokemonie. Zawsze chcia³em mieæ swojego Pokemona, ale nigdy nie my¶la³em jak go zdobyæ. Przyszed³ kolejny dzieñ. I tym razem szykowa³ siê bardzo pogodny poranek. Wsta³em jednak o ¶wicie. Okno by³o otwarte, a firanka falowa³a pod wp³ywa³em wiatru. Dziwne, przecie¿ przed snem zamyka³em je. Ostro¿nie wsta³em z ³ó¿ka. Rozgl±dn±³em siê po pokoju. Od okna do szafy by³y ¶lady ma³ych, czarnych ³apek. Wzi±³em Persim jagodê, owin±³em j± w chustê i gwa³townie otworzy³em szafê.
- CO TY TU ROBISZ?!
- PIIIIIII!!! – wrzasn±³ przera¿ony Pokemon. Te¿ bym siê przestraszy³ jakby kto¶ celowa³ we mnie pistoletem (bo tak wygl±da³a Persim jagoda w chu¶cie). By³ to ma³y Pichu. Wzi±³em go do r±k – by³ ca³y brudny i wychudzony. Trz±s³ siê z zimna jak galareta. Umy³em go w gor±cej wodzie. Od razu mu siê polepszy³o. Nakarmi³em go tak¿e ciastkami z wczoraj. Bardzo mu smakowa³y. Postanowi³em go odnie¶æ do laboratorium, aby profesor go zbada³. Profesor stwierdzi³, ¿e ten Pokemon nie uciek³ z jego laboratorium, wiêc jest dziki. Przetestowali¶my na nim skaner. Okaza³o siê, ¿e jest nieco mniejszy ni¿ normalny Pichu w jego wieku, ale za to jest silniejszy.
- Ten Pichu to prawdziwy skarb. Dobrze zrobi³e¶, ¿e go tu przynios³e¶. Chyba ciê polubi³.
- Ja jego te¿. Fajny. Mo¿e zostanie tu jako mój asystent?
- Nie, nie mo¿e. Musi byæ z tob±. – stwierdzi³ profesor i podniós³ Pichu. Przytrzyma³ go przede mn± i powiedzia³:
- Oto twój pierwszy Pokemon.
Potrafi spojrzeæ Brockowi w oczy |D Bear wants justice
Wiek: 29 Do³±czy³: 14 Sie 2009 Posty: 3250 Sk±d: z Rudy ¦l±skiej
Wys³any: 21 Wrzesieñ 10, 13:30
Nick: Byakurai
Wiek: 14 lat
Charakter: (swój!) Mi³y, dobry, kole¿eñski,
Ilo¶æ wolnego czasu: w czasie szko³y od 15:00 do 21:00, pt,sob,nd: dopóki nie zasnê przed komputerem (od 13:00 do 2:00 w nocy)
Wady: Potrafiê wkurzyæ cz³owieka,
Zalety: Punktualny, pomys³owy, kreatywny, pracowity.
Do¶wiadczenie: No do¶wiadczenie mam, by³em ju¿ tutaj mg, ale przez to ¿e zrobi³em sobie nie ma³y "urlop", nie powiadamiaj±c o tym nikogo, zrzek³em siê stanowiska. Czego teraz ¿a³ujê.
Ilo¶æ gier, które bêdê prowadzi³: od 5 do 8 (a nawet nieskoñczono¶æ)
Znajomo¶æ klimatu Pokemon: Ca³kiem spore
Tekst Motywuj±cy: Jak ju¿ pisa³em wy¿ej by³em ju¿ tutaj mg i chyba najgorzej ze mn± nie by³o. Jak te¿ pisa³ jestem pracowity i mam w g³owie miliony pomys³ów (mam od tego specjalny zeszyt, gdzie to wszystko spisujê i potem wybieram najlepsze)
W£ASNE Opowiadanie:
By³ ciemny poranek, mg³a spowi³a ca³e miasto oraz okoliczne obszary. Nad Lasem Viridian przelatywa³y dwa legendarne pokemon’y: Ho-Oh i Lugia. Ich przylot nigdy nie wró¿y³ nic dobrego. Nad Pallet Town zawis³y czarne chmury, które sprowadzi³y okropny deszcz oraz z³ote b³yskawice. Te zjawisko pogodowe sprowadzi³o na ten teren powód¼.
-Szybko Onix, Steelix do roboty. Zawo³a³ profesor Samuel Oak.
-To nic nie daje. Geodude, Chimchar, Dugtrio, atakujcie Dig. Spróbujcie zrobiæ rów wokó³ miasta.Zawo³a³ Gary.
-Gdzie jest ten Ash … nigdy go nie ma gdy jest potrzebny.Zawo³a³a Dalia Ketchum.
W tym samym czasie nad lasem Viridian przelatywa³y kolejne pokeptaki:, Pidgeot i Fearow.
Na nich siedzieli znani nam ju¿ bohaterowie Ash i Brock.
-Ash, co tutaj siê dzieje, takie sytuacje meteorologiczne w tym rejonie? To niespotykane. Nigdzie indziej nie padaPyta³ siê zdziwiony Brock swojego d³ugo letniego przyjaciela Ash’a.
-Nie potrafiê tego wyja¶niæ.Odpowiedzia³ mu Ash
W Pallet Town by³o coraz gorzej, woda zala³a wszystkie domu, sprzêty w laboratorium ba ca³e laboratorium zosta³o zniszczone.
-Dziadku, co teraz? Zapyta³a siostra Gary’ego przywo³uj±c pokemon’y.
-Musimy kopaæ rêcznie.Powiedzia³ Samuel rzucaj±c kolejno ³opaty.
W tym samym momencie z nieba spad³ Rhydon, Charizard oraz Toxicroak
-Ash.Stwierdzi³a jego matka.
Po jego przybyciu, jego i Brock’a wodny problem zosta³ rozwi±zany w oko³o 30 minut.
Ju¿ tylko w jednym miejscu by³a woda, tam w³a¶nie podszed³ profesor Samuel Oak by zrobiæ do³ek, który by usun±³ H2O. Nagle deszcz przesta³ padaæ, lecz dalej grzmia³o. Dziadek Gary-ego ju¿ odchodzi³, gdy uderzy³ piorun. Trafi³ on prosto w profesora.
-DZIADKU.Krzykn±³ Gary rw±c siê w jego kierunku.
Cia³o Samuel’a zosta³o z³apane przez jego wnuka w ostatnim momencie nim uderzy³o o ziemiê.
-Dziadku trzymaj siê.Powiedzia³ Gary.
-Nie Gary, s³uchaj … o…o… opiekuj s…s…siê laboratorium i k…k…kontynuuj to, co ja z…z… zacz±³em.Powiedzia³ ostatnim tchem ¿ycia Samuel Oak.*
-Obiecujê.Powiedzia³ Gary ze ³zami w oczach.
-Przykro mi.Powiedzia³ smêtnie Ash …
-Gdybym przyby³ prêdzej…Ci±gn±³, lecz jego dawny rywal mu przerwa³.
-Nic siê nie sta³o.Powiedzia³ Gary p³acz±c na jego ramieniu.
Sygnatura użytkownika
*Had to be me. Someone else might have gotten it wrong*
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czniki na tym forum
Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.