POKECOLLECT.net.pl - Oficjalne forum strony DomixPokemon.pl
Zarejestruj
Zaloguj



Poprzedni temat «» Nastêpny temat
Otwarty przez: Drago
24 Grudzieñ 11, 18:32
Requiem Giratiny
Autor Wiadomo¶æ
Afil 
Potrafi spojrzeæ Brockowi w oczy |D
Lodowy Rycerz - Yay!



Wiek: 30
Do³±czy³: 07 Gru 2008
Posty: 3223
Sk±d: Ciechocinek
Kontakt:
Wys³any: 13 Listopad 11, 17:26   

Lubiê, nawet siê po¶wiêci³em i mam aparacik... i ubezpieczenie :3

Sygnatura użytkownika
Ich bin eine :ninja:
Jak co¶ to ³apaæ mnie na steamie. Nick: afil7
 
     
Inaka 
My¶li, ¿e jest PRO
SnazzyShipper



Wiek: 29
Do³±czy³a: 05 Lis 2008
Posty: 1793
Sk±d: Stettin an der Oder
Kontakt:
Wys³any: 14 Listopad 11, 15:13   

A wy obydwaj chcecie ¿yæ bez g³ów, ne?

Sygnatura użytkownika
Cytat:
Ja siê zastanawiam ValadiN. Ty innych tak wyzywasz a nie dostajesz warnów;o Jeste¶ bogiem?:o ~ wypowied¼ QuerryPassa

Cytat:
[Dzisiaj 11] Nexus DominLoL: co to ten ca³y legwan? czy jest to smaczne ]








Dziêkuje wszystkim osobom na PC, za to, ¿e s±.
Dziêkujê Nenlothowi - za super grê, której chyba nigdy nie zapomnê, rozmowy na GG oraz ogólnie za bycie xD
Dziêkujê Dominowi - Nie wiem, kiedy odwzajemniê to Premium na dA, ale to by³o wspania³e. Twoja gra równie¿ nie by³a z³a, chocia¿ mia³a wzloty i upadki. No i pisz dalej *w* (bêdê ciê nêkaæ xD )
Dziêkujê Blue/Belli - tak¿e za grê na PBF, która mo¿e nie by³a d³uga, ale fajnie siê bawi³am xD
Dziêkujê Poxerowi i Skejtowi - za rozmowy na GG, zaczepki na mordoksi±¿ce, Poxowi dodatkowo za nocne wymiany SMS-ów (które posz³y siê bujaæ wraz z awari± telefonu [*]). By³o super, dziêki ;w;
Dziêkujê te¿ innym osobom, których nie wymieni³am - niestety, jest limit znaków -_-
 
     
Afil 
Potrafi spojrzeæ Brockowi w oczy |D
Lodowy Rycerz - Yay!



Wiek: 30
Do³±czy³: 07 Gru 2008
Posty: 3223
Sk±d: Ciechocinek
Kontakt:
Wys³any: 14 Listopad 11, 16:06   

Znaczy... czemu niby Domin ma byæ bez g³owy? xD

Sygnatura użytkownika
Ich bin eine :ninja:
Jak co¶ to ³apaæ mnie na steamie. Nick: afil7
 
     
Szymb 
Nosi czapkê Asha
*derp*



Wiek: 28
Do³±czy³: 05 Sty 2010
Posty: 1179
Sk±d: Sinnoh
Kontakt:
Wys³any: 12 Grudzieñ 11, 16:34   

*/Me przeczyta³ wszystko*
ME WANT MOOOOOOAR!
<3
OMG.
OMG.
OMG!
TO JEST LEPSZE NI¯ TRUDNE SPRAWY! O_O
ZA-po-DA-waj!
13/10

Sygnatura użytkownika















[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=X530wfqAjTk[/youtube]




 
     
Inaka 
My¶li, ¿e jest PRO
SnazzyShipper



Wiek: 29
Do³±czy³a: 05 Lis 2008
Posty: 1793
Sk±d: Stettin an der Oder
Kontakt:
Wys³any: 13 Luty 12, 19:16   

Rozdzia³ IV - Krwawe s³oñce (Cynthia)

- Co z ni±? - zapyta³am cicho, gdy tylko natknê³am siê na Luciana. Nie odpowiedzia³ - po prostu zachowa³ siê tak, jakby nie us³ysza³ mego pytania. - A¿ tak bardzo ¼le?
Westchn±³ cicho, poprawiaj±c okulary, które ju¿ prawie zsunê³y mu siê z nosa.
- A jak my¶lisz? - mrukn±³. - Gdy j± znale¼li¶cie, by³a w takim stanie... a na dodatek ta amnezja...
U¶miechnê³am siê lekko. Jak zawsze martwi³ siê o takie rzeczy...
- Ju¿ wcze¶niej wychodzi³a z gorszych problemów zdrowotnych - odpar³am cicho, próbuj±c zamaskowaæ swoje rozbawienie.
I wtedy do mnie dotar³o... Sens jego wypowiedzi.
Patrzy³am w jego oczy, szukaj±c jakiego¶ zaprzeczenia. Nic, nic nie by³o. Kompletna pustka.
- Wiesz przecie¿, ¿e to mo¿e min±æ - próbowa³ mnie uspokoiæ. - W miarê up³ywu czasu wspomnienia mog± powróciæ, wiêc to nie jest z³a wiadomo¶æ.
Prychnê³am rozdra¿niona. Tak, zdecydowanie mu nie wysz³o - jeszcze bardziej mnie zaniepokoi³.
- Jak bardzo... C-chyba nie jest to amnezja ca³kowita, p-prawda? - zapyta³am, zacinaj±c siê co chwila. Milcza³. Nie patrzy³ na mnie - a w koñcu kontakt wzrokowy jest bardzo wa¿ny przy rozmowie. W koñcu, po d³ugiej, ci±gn±cej siê niemi³osiernie minucie, poda³ mi swój telefon ze s³uchawkami. Znowu minê³o sporo czasu, zanim wszystko zrozumia³am.
- Nagra³em ca³±... rozmowê - wyja¶ni³ cicho, spogl±daj±c na widok za oknem, czerwone niczym krew s³oñce - kryj±ce siê powoli za gór± Coronet, wzniesieniem rozci±gaj±cym siê na zachód od Celestic. Na mojej twarzy ponownie zago¶ci³ u¶miech, choæ tym razem nieco bardziej smutny. Nie mog³o byæ ju¿ a¿ tak ¼le.
Na³o¿y³am na uszy s³uchawki - dosyæ niewygodne, moim zdaniem, s³uchawki douszne - i uruchomi³am w³a¶ciwy plik. Odruchowo je¼dzi³am palcem po wy¶wietlaczu (ach, to uzale¿nienie od ekranu dotykowego w komórce!), wys³uchuj±c nagrania.

"Czy co¶... pamiêtam?" - ciche mrukniêcie, które wysz³o z ust mojej siostry, zabola³o bardziej ni¿ kawa³ki szk³a rozcinaj±ce lub wbijaj±ce siê w cia³o. "Niestety nie."
Zamknê³am oczy, próbuj±c sobie wyobraziæ ca³± sytuacjê. Maroshikê - le¿±c± z rozczochranymi ognistoczerwonymi w³osami, z blad±, wymêczon± twarz±, z trudem wydobywaj±c± z siebie jakiekolwiek s³owa.. I Luciana, oczywi¶cie - teoretycznie weso³ego hematologa z pofarbowanymi w³osami, a w rzeczywisto¶ci cz³owieka, który kiedy¶ straci³ wszystko i wiele rzeczy uwa¿a³ za powa¿niejsze ni¿ okazywa³.
"Tak, jak my¶la³em..." - ciche, ale dobrze s³yszalne w nagraniu mrukniêcie. Musia³ trzymaæ telefon ukryty - zapewne Mars w¶ciek³aby siê, gdyby dowiedzia³a siê, ¿e udostêpnia on komu¶ nagranie z rozmowy, w której bra³a udzia³... jak zawsze, zreszt±. "To nie powinno byæ trwa³e, chocia¿ w niektórych przypadkach zdarza siê, ¿e cz³owiek do koñca ¿ycia traci pamiêæ. Najczê¶ciej jest jednak tak, ¿e po pewnym czasie cz³owiek przypomina sobie niektóre fakty z przesz³o¶ci i mo¿e normalnie funkcjonowaæ, ale..."
"Nie wiesz, jakim przypadkiem ja jestem, co nie, doktorku?" - za¶mia³a siê Maroshika, próbuj±c na¶ladowaæ Królika Bugsa. "Nie mo¿e byæ a¿ tak ¼le, nawet w tym najgorszym scenariuszu... Wprawdzie cz³owiek wtedy nie za bardzo kojarzy, z kim siê kumplowa³, a kto by³ jego wrogiem, ale bez tej wiedzy da siê ¿yæ... tak s±dzê..."
Cichy ¶miech Luciana, w którym nie by³o niczego weso³ego, przerwa³ jej wypowied¼.
"Na pocz±tku ka¿dy tak my¶li, ale potem zaczynaj± siê schody... Cz³owiek musi od nowa poznaæ wszystkie fakty - kim jest, jaka jest jego rodzina, znajomi, ¶rodowisko..." - oznajmi³ ¶miertelnie powa¿nym g³osem. "Co¶ czujê, ¿e ten los jest coraz bli¿ej ciebie... Ale wracaj±c do naszego g³ównego tematu rozmowy - wiesz, chocia¿, kto móg³ ci to zrobiæ? Kto móg³ chcieæ twojej ¶mierci?"
Nasta³a d³uga cisza. W koñcu us³ysza³am ciche chrz±kniêcie i cich±, ledwo s³yszaln± odpowied¼ Mars:
"Kto chcia³, bym w±cha³a kwiatki od spodu? Nie mam pojêcia, zreszt± sam powiedzia³e¶, ¿e cz³owiek z amnezj± musi od nowa poznaæ wszystkie fakty, a taka wiedza tak¿e siê do nich zalicza... Ale ten, kto próbowa³..." - urwa³a na moment, by wzi±æ g³êboki wdech. Po chwili znowu rozleg³ siê jej szept. "To by³o... dosyæ dziwne... Jego oczy wygl±da³y, jakby mia³ zaraz oszaleæ, jakby by³ w ekstazie, no wiesz, a¿ mi siê kojarzy ten utwór Psychic Lover... No i ten pistolet..."
Mê¿czyzna westchn±³.
"Nie chodzi³o mi o takie szczegó³y." - oznajmi³. "Bardziej o jego wygl±d albo o miejsce, w którym siê znajdowali¶cie. Policja jest nieco... no, jakby ci to... Powiedzmy, ¿e ma to zwi±zek z pewn± nieciekaw± spraw± i twoje informacje mog± im siê przydaæ"
Dziewczyna syknê³a cicho. Rozleg³o siê jakie¶ g³uche uderzenie, jakby piê¶æ uderzy³a w materac ³ó¿ka.
"A wiêc to tak teraz pracuje policja?" - warknê³a rozw¶cieczona. "I tak pamiêtam tylko kilka faktów... Ten strza³, upadek, jego szare oczy... I szczyt jakiej¶ góry. P³aski szczyt, na którym znajdowa³o siê co¶ w rodzaju ruin... Jaka¶ ¶wi±tynia, po której zosta³y tylko takie elementy jak posadzka, kolumny i o³tarz."

W tym momencie nagranie siê urywa³o. Spojrza³am na Luciana, domagaj±c siê jakich¶ dalszych szczegó³ów. Hematolog wzruszy³ ramionami.
- Nic wiêcej nie powiedzia³a, oprócz tego, ¿ebym da³ jej spokój i odszed³ jak najdalej od niej - powiedzia³, lekko siê u¶miechaj±c. - Ale i tak wiemy teraz wiêcej ni¿ przedtem. Ten szczyt to...
- Szczyt W³óczni - dokoñczy³am szybko. - Czyli góra Coronet... Stare wykopaliska i badanie, które prowadzi³a ekipa z muzeum... kiedy to by³o?
Nie odpowiedzia³, zreszt± obydwoje wiedzieli¶my, kiedy.
Minê³a d³u¿sza chwila, nim którekolwiek z nas siê odezwa³o. W koñcu Lucian ziewn±³ przera¼liwie g³o¶no, ocieraj±c lew± rêk± srebrne oczy ukryte za okularami, praw± natomiast wskaza³ na zachodz±ce krwawe s³oñce, jakby by³o odpowiedzi± na wszystko.
- O bo¿e! - wymamrota³. - Jak ja nienawidzê dy¿urów...
- Matte! - krzyknê³am, ³api±c go za w³osy. - Wiesz, co on powie, gdy mu oznajmiê, ¿e na nic nowego nie natrafili¶my...
Hematolog westchn±³, zakrywaj±c twarz d³oñmi. Rzadko porusza³am ten dra¿liwy, wed³ug niego, temat, ale tym razem nie mia³am wyj¶cia. W koñcu sam chcia³ wspó³pracowaæ z policj±...
- Nie wiem... - mrukn±³ cicho. - Wymy¶l... Na przyk³ad, ¿e nie chcia³a nic powiedzieæ albo...
- On j± za dobrze zna - przerwa³am mu, spogl±daj±c przez okno na s³oñce, którego ju¿ prawie nie by³o widaæ. - Poza tym doskonale wiesz, co ciê czeka, gdy spróbujesz go oszukaæ. I pamiêtasz, prawda?
Warkn±³ cicho, nie ods³aniaj±c twarzy.
- Doskonale wiem, nie musisz mi o tym przypominaæ - wymamrota³ z zaci¶niêtymi zêbami. - Poza tym, on tu jest, Cynthia.
Spojrza³am na niego zaskoczona, a nastêpnie odwróci³am siê... by stan±æ twarz± w twarz z wysokim mê¿czyzn± ubranym w mundur. ¦redniej d³ugo¶ci blond w³osy zwi±zane by³y gumk±, a sama jego twarz... to nie by³ cz³owiek, z którym mo¿na swobodnie rozmawiaæ. Szczególnie to wra¿enie potêgowa³a blizna tu¿ pod prawym br±zowy okiem.
- O, cze¶æ, tato - u¶miechnê³am siê do niego. Mê¿czyzna odwzajemni³ u¶miech, a nastêpnie zmierzy³ Luciana wzrokiem.
- Mam nadziejê, ¿e tym razem masz lepsze informacje do przekazania, del Calcett - szepn±³ cicho. Zawsze, gdy tak mówi³, wydawa³o mi siê, jakby¶my siê nagle znale¼li na cmentarzu - otoczeni marmurowymi nagrobkami, drzewami szumi±cymi cicho na lekkim wietrze... sami, bez mo¿liwo¶ci ucieczki...
- Hm... mo¿e mam, a mo¿e nie mam - odpowiedzia³ hematolog, bawi±c siê telefonem. - Bêdê wdziêczny, je¶li w³±czy pan Bluetootha w swoim telefonie.
Ojciec wyci±gn±³ swój telefon. Przez d³u¿sz± chwilê obaj wpatrywali siê znudzeni w wy¶wietlacze, czekaj±c, a¿ skoñczy siê przesy³anie jednego pliku.
Ja natomiast wyjrza³am przez okno.
Krwawe s³oñce zniknê³o. Podobnie znika³y tak¿e ³ad i porz±dek w moim ¿yciu.

Sygnatura użytkownika
Cytat:
Ja siê zastanawiam ValadiN. Ty innych tak wyzywasz a nie dostajesz warnów;o Jeste¶ bogiem?:o ~ wypowied¼ QuerryPassa

Cytat:
[Dzisiaj 11] Nexus DominLoL: co to ten ca³y legwan? czy jest to smaczne ]








Dziêkuje wszystkim osobom na PC, za to, ¿e s±.
Dziêkujê Nenlothowi - za super grê, której chyba nigdy nie zapomnê, rozmowy na GG oraz ogólnie za bycie xD
Dziêkujê Dominowi - Nie wiem, kiedy odwzajemniê to Premium na dA, ale to by³o wspania³e. Twoja gra równie¿ nie by³a z³a, chocia¿ mia³a wzloty i upadki. No i pisz dalej *w* (bêdê ciê nêkaæ xD )
Dziêkujê Blue/Belli - tak¿e za grê na PBF, która mo¿e nie by³a d³uga, ale fajnie siê bawi³am xD
Dziêkujê Poxerowi i Skejtowi - za rozmowy na GG, zaczepki na mordoksi±¿ce, Poxowi dodatkowo za nocne wymiany SMS-ów (które posz³y siê bujaæ wraz z awari± telefonu [*]). By³o super, dziêki ;w;
Dziêkujê te¿ innym osobom, których nie wymieni³am - niestety, jest limit znaków -_-
 
     
Afil 
Potrafi spojrzeæ Brockowi w oczy |D
Lodowy Rycerz - Yay!



Wiek: 30
Do³±czy³: 07 Gru 2008
Posty: 3223
Sk±d: Ciechocinek
Kontakt:
Wys³any: 13 Luty 12, 22:19   

No i jestem happy, ale... *Tak, zawsze musi byæ to ,,ale''* na pocz±tku zero fajnego czytania, czu³em siê, jakbym robi³ to na si³ê.

Sygnatura użytkownika
Ich bin eine :ninja:
Jak co¶ to ³apaæ mnie na steamie. Nick: afil7
 
     
Inaka 
My¶li, ¿e jest PRO
SnazzyShipper



Wiek: 29
Do³±czy³a: 05 Lis 2008
Posty: 1793
Sk±d: Stettin an der Oder
Kontakt:
Wys³any: 6 Kwiecieñ 13, 20:24   

Przyznajê, ¿e na pocz±tku mia³am tego nie wrzucaæ, ale pomy¶la³am, ¿e nie zaszkodzi.

Rozdzia³ V - Nazo no shōnen (Tajemniczy ch³opak) (Mars)

By³ niewiele starszy ode mnie. Patrzyli¶my na siebie, jakby¶my próbowali zg³êbiæ wzajemnie swe my¶li...
Wyci±gn±³ rêkê, w której trzyma³ co¶ dziwnego... jaki¶ czarny przedmiot. Dopiero, gdy wyda³ on dziwny d¼wiêk, zorientowa³am siê, ¿e jest to pistolet.
Nie mog³am siê ruszyæ - nogi mia³am jak z waty... Pozosta³o tylko czekaæ na ¶mieræ. Zamknê³am oczy, pogr±¿aj±c siê w swych my¶lach...
Czy umieranie boli...?
Poczu³am, jak kto¶ odepchn±³ mnie w bok, a po chwili us³ysza³am zduszony jêk. Co¶ wilgotnego kapnê³o na moj± twarz... Dziwnie znajomy zapach.
Otworzy³am oczy, by spojrzeæ na ni±. Le¿a³a na ziemi, jej cia³o dr¿a³o... ale nie na to zwróci³am uwagê, lecz na czerwon± plamê, która powoli siê rozszerza³a...
- Kur.. czê... - wycharcza³a kobieta, próbuj±c siê podnie¶æ. Bez pozytywnych skutków, oczywi¶cie.
Us³ysza³am, jak kto¶ za mn± wci±gn±³ gwa³townie powietrze. Chcia³am zobaczyæ, kto to, jednak ca³e moje cia³o odmówi³o pos³uszeñstwa...


Otworzy³am szeroko oczy, ledwo powstrzymuj±c siê od krzyku. Ca³a by³am obola³a, nie mog³am ruszyæ nawet ma³ym palcem u nogi...
Ano tak, zapomnia³am, ¿e by³am w szpitalu po tym ca³ym wypadku. Westchnê³am cicho, próbuj±c siê uspokoiæ... to by³ tylko z³y sen. Odwróci³am g³owê w lewo...
Tu¿ przy ³ó¿ku, na krze¶le, siedzia³ ch³opak. Na oko w moim wieku, z roztrzepan± fryzur± ciemn± niczym smo³a. Spogl±da³ na mnie przera¿ony, jakby siê czego¶ obawia³... dr¿a³ niczym królik umykaj±cy przed my¶liwym...
Obydwoje wrzasnêli¶my w tym samym momencie.
- Co, do cholery jasnej, tu robisz?! - warknê³am g³o¶no, opatulaj±c siê szczelniej ko³dr±.
- Dlaczego, do cholery jasnej, siê obudzi³a¶?! - zapyta³ zdenerwowany, patrz±c na kogo¶, kto sta³ przy oknie. Nie za bardzo widzia³am, kto to by³ - s³oñce ¶wieci³o zbyt mocno, wiêc jedyne, co mog³am dostrzec, to czarna sylwetka jakiego¶ mê¿czyzny z d³ugimi w³osami.
- Matko Boska - jêkn±³ dziwnie znajomym g³osem. - Jak widzisz, wszystko jest pochrzanione, Sat.
Jednym ruchem rêki zas³oni³ ¿aluzje.
- Zgiñ i przepadnij, Lucian - sykn±³ ch³opak nazwany Satem, spogl±daj±c na lekarza z dziwn± min±... Zaczerwienione policzki, przygryziona dolna warga, jakby za chwilê mia³ siê rozp³akaæ.
Mê¿czyzna za¶mia³ siê cicho, zbli¿aj±c siê do nas. Tym razem d³ugie lawendowe w³osy z br±zowymi odrostami mia³ rozpuszczone i wygl±da³ na bardziej spokojnego, ni¿ przy naszym wcze¶niejszym spotkaniu.
- Wybacz, tego idioty nigdy nie mo¿na powstrzymaæ - mrukn±³, pochylaj±c siê nade mn±. - Mam nadziejê, ¿e czujesz siê lepiej...
- Bardzo ¶mieszne - odpar³am, przewracaj±c oczami. Spojrza³am na jego d³oñ i oniemia³am. Wygl±da³ i zachowywa³ siê jak seryjny podrywacz, a mimo to na jego palcu l¶ni³a obr±czka... i co z tego, ¿e nowa.
Zapewne zorientowa³ siê, na co patrzy³am, bo wybuchn±³ ¶miechem, chowaj±c rêkê. Zarówno ja, jak i Sat spojrzeli¶my na niego, jak na wariata. Ch³opak pokrêci³ g³ow± i westchn±³.
- Sam jest idiot± - stwierdzi³ szeptem. Kiwnê³am g³ow±, zastanawiaj±c siê, kiedy doktorek dojdzie do siebie. D³ugo nie czekali¶my. Mê¿czyzna w koñcu zauwa¿y³, ¿e nie podzielamy jego rozbawienia, wiêc odchrz±kn±³ cicho i wróci³ pod okno, ods³aniaj±c ¿aluzje.
- Kiedy zamierzacie mnie wypu¶ciæ do domu? - zapyta³am cicho, maj±c nadziejê, ¿e otrzymam interesuj±c± mnie odpowied¼. Lekarz pokrêci³ g³ow±, ponownie zabawiaj±c siê z oknem. Zamknê³am oczy, wzdychaj±c cicho.
- Nie mam pojêcia - us³ysza³am w koñcu jego g³os, bardzo powa¿ny, bez pozosta³o¶ci dobrego humoru. - Wszystko zale¿y od twojego stanu...
"Ach, kolejny doktorek prawi±cy to samo...", pomy¶la³am, ziewaj±c. W zasadzie niczego nowego siê nie dowiedzia³am - kilka dni wcze¶niej zapyta³am o to samo innego lekarza - wysok± blondynkê, która unika³a mojego wzroku...
- ... od tego, czy dasz radê jako¶ normalnie funkcjonowaæ mimo amnezji - ci±gn±³ doktorek, tym razem nieco innym tonem, jakby ledwo hamowa³ rozbawienie. - I od tego, czy bêdziesz komentowa³a to, co robi± lekarze...
Warknê³am cicho na niego, próbuj±c siê podnie¶æ. Spojrza³am na niego dziwnym wzrokiem, jakbym chcia³a go...
- Nie... - mruknê³am cicho, krêc±c g³ow±. Zacisnê³am zêby i podjê³am próbê uspokojenia siê... powolne, g³êbokie wdechy... - Ta kobieta, lekarz... - spróbowa³am sobie przypomnieæ jej d³oñ... dziwny szczegó³, który na pocz±tku wydawa³ mi siê nieistotny, ale jakby teraz o nim pomy¶leæ...
Jêknê³am g³o¶no, a moja rêka odruchowo powêdrowa³a w kierunku g³owy. Czu³am siê tragicznie, jakby w moj± czaszkê wbija³o siê jakie¶ d³uto. Przed oczyma lata³y mi jakie¶ czarne plamki. Opad³am na poduszkê, oddychaj±c szybko.
- Wszystko w porz±dku? - tajemniczy ch³opak nachyli³ siê nade mn±, a jego rêka powêdrowa³a w kierunku mojej szyi. Przez krótk± chwilê wyczuwa³am opuszki jego palców, jednak po chwili oderwa³ d³oñ od mojej skóry, wzdychaj±c.
- Nie... to chyba chwilowe... - jêknê³am, ponownie siê mu przygl±daj±c. Dopiero teraz dostrzeg³am, ¿e wygl±da dziwnie znajomo. - Kim ty jeste¶?
Przez chwilê panowa³a i¶cie cmentarna cisza, dopóki nie odezwa³ siê Lucian:
- A widzisz? - oznajmi³ bardzo rozweselonym tonem. - Mówi³em ci, co z tego wyjdzie, wiêc teraz sam siê z tego wymiguj.
Nie, to by³o za wiele jak na moj± g³owê, wiêc jedyne, co mog³am zrobiæ w tym momencie, to ze zdezorientowan± min± patrzeæ, jak doktorek z krzywym u¶mieszkiem wychodzi z pomieszczenia. Gdy tylko zamknê³y siê za nim drzwi, Sat za¶mia³ siê pod nosem i przysun±³ krzes³o jeszcze bli¿ej, a jego palce w pewnym momencie dotknê³y wierzchu mojej d³oni.
- Jakby ci tu powiedzieæ... - mrukn±³, szukaj±c drug± rêk± czego¶ w czarnym plecaku le¿±cym na pod³odze. Po chwili wyci±gn±³ jaki¶ zeszyt, a z niego wydoby³ fotografiê, któr± mi poda³.
- Poznajesz? - zapyta³ cicho. Zaskoczona tym pytaniem przyjrza³am siê zdjêciu.
Dwie osoby. Natychmiast go rozpozna³am - ch³opak u¶miecha³ siê szeroko, zawi±zuj±c swojej towarzyszce sznurki od górnej czê¶ci stroju k±pielowego. On sam by³ tylko w k±pielówkach (i musia³am szczerze przyznaæ, ¿e jego nagi tors prezentowa³ siê wspaniale). Wokó³ za¶ by³ tylko z³otawy piach, na jaki mo¿na siê natkn±æ tylko na pla¿y.
Dziewczyna wyra¼nie by³a zawstydzona - wnioskowa³am tak na podstawie jej zaró¿owionych policzków. Jej niezbyt d³ugie rude w³osy by³y potargane, mo¿e przez morsk± orze¼wiaj±c± bryzê (nagle sama zapragnê³am znale¼æ siê nad morzem), a br±zowe oczy patrzy³y prosto w obiektyw.
- Dlaczego mia³abym znaæ to zdjêcie? odpowiedzia³am pytaniem na pytanie. Sat westchn±³ g³o¶no i wyci±gn±³ komórkê, po czym poda³ mi j±, w³±czywszy uprzednio jak±¶ opcjê. Zdziwiona wziê³am urz±dzenie do rêki i spojrza³am na ekran, zauwa¿aj±c, ¿e ma wbudowan± z przodu kamerkê.
Tak. To by³am zdecydowanie ja. Skrzywi³am siê lekko na widok bardzo widocznego opatrunku na klatce piersiowej oraz kilkunastu plastrów na twarzy, jednak bardziej zainteresowa³y mnie dwie inne rzeczy.
Podkr±¿one br±zowe oczy i ognistorude w³osy pogr±¿one w tragicznym nie³adzie
Wypisz wymaluj - dziewczyn± ze zdjêcia by³am ja. A Sat by³ pewnie... Moim ch³opakiem?
- A-ale... - tylko tyle zdo³a³am z siebie wykrztusiæ. Mój towarzysz pokrêci³ tylko g³ow±, a nastêpnie zabra³ telefon i fotografiê.
- No i tego... Chcia³em po prostu zapytaæ, czy mimo tego, co... no wiesz... Nadal mo¿emy byæ ze sob±.
Nie odpowiedzia³am. Wpatrywa³am siê w niego niczym w s³up soli, a przez mój umys³ przewija³y siê nieliczne przypomniane urywki... Jakie¶ wyj¶cie na lody, bitwa na ¶nie¿ki...
...i wspomnienie naszych nagich cia³ spl±tanych ze sob± na ³ó¿ku.
- Ekhm, Maroshika... - z tych rozmy¶lañ wyrwa³ mnie jego jego g³os. - Mog³aby¶ przestaæ o tym my¶leæ? Proszê.
Nie odpowiedzia³am. Zastanawia³am siê, dlaczego nazwa³ mnie "Maroshika"... Czy tak brzmia³o moje imiê? Maroshika Summercross?
Nie zd±¿y³am porz±dnie nad tym pomy¶leæ. Ogarnê³o mnie dziwne uczucie, jakby moje serce mia³o siê wyrwaæ z klatki piersiowej. Zaczê³am kaszleæ, nie mog³am wzi±æ nawet ma³ego wdechu. Dusi³am siê.
- Sat... Lu...cian... zawo...³aj... - wychrypia³am. Natychmiast poderwa³ siê z krzes³a, jednak niepotrzebnie. Resztk± ¶wiadomo¶ci zarejestrowa³am, ¿e lekarz w tym¿e momencie wbieg³ do pomieszczenia razem z asyst± w postaci blondyny doktorki i jakiej¶ pielêgniarki.

Straci³am przytomno¶æ... jednak tak jakby... Niezupe³nie?
- Panienki tu nie ma - rozleg³ siê czyj¶ powa¿ny g³os. Zbyt powa¿ny.
- Oczywi¶cie, ¿e jej tutaj nie ma, Ab! - oznajmi³ kolejny g³os, milszy dla ucha, jednak nadal z nutk± jakiej¶ stanowczo¶ci. - Nawet my, Klucze, nie potrafimy po³±czyæ siê w stu procentach z duszami Kluczników...
G³os traci³ na sile jakbym siê oddala³a...

Sygnatura użytkownika
Cytat:
Ja siê zastanawiam ValadiN. Ty innych tak wyzywasz a nie dostajesz warnów;o Jeste¶ bogiem?:o ~ wypowied¼ QuerryPassa

Cytat:
[Dzisiaj 11] Nexus DominLoL: co to ten ca³y legwan? czy jest to smaczne ]








Dziêkuje wszystkim osobom na PC, za to, ¿e s±.
Dziêkujê Nenlothowi - za super grê, której chyba nigdy nie zapomnê, rozmowy na GG oraz ogólnie za bycie xD
Dziêkujê Dominowi - Nie wiem, kiedy odwzajemniê to Premium na dA, ale to by³o wspania³e. Twoja gra równie¿ nie by³a z³a, chocia¿ mia³a wzloty i upadki. No i pisz dalej *w* (bêdê ciê nêkaæ xD )
Dziêkujê Blue/Belli - tak¿e za grê na PBF, która mo¿e nie by³a d³uga, ale fajnie siê bawi³am xD
Dziêkujê Poxerowi i Skejtowi - za rozmowy na GG, zaczepki na mordoksi±¿ce, Poxowi dodatkowo za nocne wymiany SMS-ów (które posz³y siê bujaæ wraz z awari± telefonu [*]). By³o super, dziêki ;w;
Dziêkujê te¿ innym osobom, których nie wymieni³am - niestety, jest limit znaków -_-
 
     
DominLoL 
Szlachta Collectowa
Stary, a nowy



Wiek: 30
Do³±czy³: 01 Lis 2008
Posty: 4523
Sk±d: Z internetów
Kontakt:
Wys³any: 6 Kwiecieñ 13, 21:15   

nooo, lekturka w sam raz na wieczór :sliniak:

dziêki inaka, wiesz kiedy mi siê nudzi :]

Sygnatura użytkownika
'Creditsy ( one tu by³y zawsze, i nie poke, ja nie outujê, prêdzej collect znowu zamkn± ni¿ st±d pójdê ):
Inaka - Powiedzieæ dziêkujê za wszystko to za ma³o. Te rozmowy na GG, gra, ocenianie moich wypocin, tyle tego. Jednak na razie to proste "Dziêkujê" musi wystarczyæ.
Blue - Te rozmowy na GG wci±¿ mam gdzie¶ na dysku zapisane. Mimo ¿e nie ma ciê tutaj do¶æ d³ugo, ja pamiêtam i bêdê pamiêta³.
Maron - Mówicie o nim ró¿ne rzeczy, ja powiem ¿e dziêkujê mu za te nauki których mi udzieli³.
Conquest - Praca pod tob± jest bardzo mi³a. Nawet jak znikniesz bêdê ciê mi³o pamiêta³ za otwarto¶æ i za to ¿e nas s³uchasz.
Afil, Byaku, optic, hyu, jabuko, vapek i ca³a reszta luda - fajnie siê z wami trolowa³o i gnêbi³o pokemana, dowalajcie mu za mnie ]

CHÊTNYCH DO WYMIANY MY¦LI ZAPRASZAM NA GG : 32441748
 
     
Inaka 
My¶li, ¿e jest PRO
SnazzyShipper



Wiek: 29
Do³±czy³a: 05 Lis 2008
Posty: 1793
Sk±d: Stettin an der Oder
Kontakt:
Wys³any: 7 Kwiecieñ 13, 10:46   

Rozdzia³ VI - Komplikacje (Satan)

Lucian opu¶ci³ pomieszczenie, do którego przeniesiono Mars, z grobow± wrêcz min±. Przez chwilê przygl±da³ mi siê w milczeniu, po czym odchrz±kn±³ cicho.
- Jest ¼le - oznajmi³. Opar³ siê o ¶cianê, jakby zrobi³o mu siê s³abo, jednak zauwa¿y³em, ¿e jego d³onie, zreszt± nie tylko one, dr¿±.
- Jeste¶ pewien, ¿e dobrze siê czujesz? - zapyta³em, jednak nie odpowiedzia³. Nagle, bez ¿adnych zwiastunów zakry³ twarz d³oñmi i zacz±³ p³akaæ. £zy lecia³y pomiêdzy palcami, jednak mój kuzyn nie zwraca³ na nie uwagi.
- To wszystko moja wina - odezwa³ siê po chwili ochryp³ym szeptem. - Ca³y czas próbujê pomóc, co¶ zrobiæ, ale zawsze musi pój¶æ co¶ nie tak!
- Takie jest ¿ycie i nic na to nie poradzimy - szepn±³em cicho, kucaj±c obok niego. - S± jakie¶ przeciwwskazania, ¿ebym tam wszed³?
Lekarz spojrza³ na mnie z zaczerwienionymi oczami. Widaæ by³o, ¿e siê waha, ale w koñcu westchn±³ i powiedzia³:
- Nadinspektor Summercross.
Za¶mia³em siê pod nosem i skierowa³em siê w stronê drzwi. Chwyci³em ju¿ klamkê, jednak zamiast j± nacisn±æ, spojrza³em jeszcze raz na kuzyna.
Nadal siedzia³ pod ¶cian± niczym ¿o³nierz, który przegra³ bitwê. Wprawdzie by³em w podobnej sytuacji, jednak nie zamierza³em siê jeszcze poddawaæ. Jeszcze za wcze¶nie. Otworzy³em drzwi, przy okazji przepuszczaj±c Cynthiê. Kobieta na mój widok u¶miechnê³a siê smutno, jednak po chwili ponownie spowa¿nia³a i podesz³a do Luciana.
Maroshika le¿a³a nieruchomo na ³ó¿ku. ¯adnego u¶miechu, grymasu z³o¶ci - na jej twarzy malowa³ siê spokój podobny do tego, jaki siê widzi na obliczach chowanych nieboszczyków. Jej pier¶ unosi³a siê, gdy respirator, który oddycha³ za ni±, wt³acza³ kolejny raz powietrze do p³uc. Po ca³ym pomieszczeniu rozchodzi³o siê nierytmiczne, przy¶pieszone pikanie urz±dzenia monitoruj±cego pracê jej serca.
- Mars... - szepn±³em cicho, mimo i¿ wiedzia³em, ¿e mnie nie us³yszy. - Proszê... wyjd¼ z tego.
- Konowa³y powiadaj±, ¿e w tym momencie szanse na to s± nik³e - odezwa³ siê nagle Alastor Summercross, do tej pory ukryty w najciemniejszym zakamarku salki. U¶miechn±³em siê lekko, gdy mê¿czyzna podszed³ i usiad³ na krze¶le obok ³ó¿ka.
Policjant by³ dobrze zbudowanym blondynem w ¶rednim wieku. Lata pracy spowodowa³y, ¿e w jego spojrzeniu czekoladowych oczu nie pozosta³o ju¿ ani krzty wspó³czucia dla osób, które jego zdaniem postêpowa³y niezgodnie z pewnymi zasadami. Niektórzy nawet (jak g³osi³y plotki) brali go nawet za mafiosa, g³ównie przez bliznê znajduj±c± siê pod prawym okiem nadinspektora.
Blizna, która codziennie przypomina³a mu o bolesnych wydarzeniach sprzed dziesiêciu lat.
Wzi±³em g³êboki wdech i pozwoli³em, by jego aktualne wspomnienia mnie wype³ni³y.

- Mamusiu... proszê...
Ciche b³agalne jêki ma³ego dziecka. Rudow³osa dziewczynka le¿a³a na piersi dopiero co postrzelonej kobiety ubranej w mundur i ³ka³a. Jej zalane ³zami br±zowe oczy rozgl±da³y siê dooko³a, szukaj±c ojca.
- Tatusiu, ratuj! - zap³aka³a g³o¶niej, jednak jej ojciec by³ zajêty czym¶ innym.
Czarnow³osy siedmiolatek nie odpuszcza³ do¶wiadczonemu policjantowi. Alastor nadal nie dowierza³, ¿e taki ma³y smarkacz by³ w stanie postrzeliæ jego ¿onê, notabene tak¿e policjantkê, a nastêpnie walczy³ z nim jak równy z równym.
W pewnym momencie siê zawaha³, a przeciwnik wykorzysta³ sytuacjê. Co¶ srebrnego b³ysnê³o w promieniach s³oñca, a nadinspektor poczu³, ¿e przedmiot wbi³ mu siê w twarz. Otêpia³y, pad³ na ziemiê, patrz±c, jak Mazuite umiera. Nie móg³ jej pomóc.
Zamkn±³ oczy. Tak bardzo chcia³by pój¶æ za ni±...


- Dasz radê wstaæ, del Calcett? - mê¿czyzna nachyla³ siê nade mn±, gdy odzyska³em poczucie w³asnej ¶wiadomo¶ci. - Jeste¶ pewien, ¿e nie potrzeba wzywaæ lekarza?
- Niee - odpowiedzia³em, rozcieraj±c nabitego siniaka. Ca³e moje cia³o by³o niczym z o³owiu, ociê¿a³e, a jednocze¶nie bola³o jak diabli. Minê³o trochê czasu nim da³em radê doprowadziæ siê do porz±dku, a w miêdzyczasie rozleg³ siê sygna³ nowej wiadomo¶ci w skrzynce.
Gdy tylko podnios³em siê na nogi, chwyci³em telefon i przeczyta³em wiadomo¶æ.
"Tata lezy nieprzytomny wyglada to na pobicie" - nadawc± by³a moja matka.
Spojrza³em na pana Summercrossa, a nastêpnie na Mars.
- Czy mia³by pan co¶ przeciwko, gdybym... j± poca³owa³ przy panu? - zapyta³em. Policjant zmrozi³ mnie wzrokiem.
- Ka¿dy rodzic by mia³ - odpar³ i wzruszy³ ramionami. Uzna³em to za przyzwolenie.
Nachyli³em siê nad ni±, uwa¿aj±c, by nie przekrzywiæ rurki tkwi±cej w jej ustach, po czym moje wargi dotknê³y jej g³adkiego policzka. Po sekundzie poczu³em, ¿e co¶ mokrego i s³onego zosta³o na moich ustach. P³aka³a.
P³aka³a nawet pogr±¿ona w g³êbokiej ¶pi±czce.
Nie mog³em wytrzymaæ. Nie po¿egnawszy siê z ojcem Maroshiki, wyszed³em i dopiero wtedy da³em upust swym uczuciom. Sp³ynê³a pojedyncza ³za.

Jazda do domu nie trwa³a zbyt d³ugo, wiêc po piêtnastu minutach parkowa³em skuter pomiêdzy autem moich rodziców a w¶ciekle ¿ó³tym smartem mojej kuzynki i jednocze¶nie siostry Luciana. Obecno¶æ tego drugiego pojazdu wyra¼nie sygnalizowa³a, ¿e moja ukochana rodzicielka zaalarmowa³a pewnie ponad po³owê rodziny... Ach, kobiety.
A dodatkowo za mn± nadjecha³ kolejny samochód, za kierownic± którego siedzia³a Cynthia. Kobieta bez chwili wahania zaparkowa³a na zakazie i wyskoczy³a, chwytaj±c po drodze wygodn± i pojemn± torbê sportow±.
- Trzymasz siê jako¶? - mruknê³a do mnie, gdy tylko podesz³a. Kiwn±³em g³ow±. - To dobrze...
Oboje skierowali¶my siê w kierunku domu. Nie by³ on taki du¿y, jak ten nale¿±cy do Summecrossów, jednak moim zdaniem mia³ w sobie co¶ niewyt³umaczalnego, dziêki czemu nie mo¿na by³o oderwaæ od niego wzroku.
Nie by³ te¿ skomplikowany architektonicznie, wiêc po chwili znajdowali¶my siê nad moim ojcem. Cynthia wyci±gnê³a z kieszeni ma³a latarkê, ja natomiast kiwn±³em na moj± kuzynkê, by posz³a za mn±. Juanita przez chwilê siê waha³a, ale w koñcu uleg³a.
- Co¶ siê sta³o? - zapyta³a natychmiast, gdy tylko znale¼li¶my siê na schodach prowadz±cych na piêtro. U¶miechn±³em siê smutno i zacz±³em wspinaæ siê po schodach, wzruszywszy ramionami.
- Jeszcze nie wiem - odpowiedzia³em zgodnie z prawd±. - Jednak nie mówiê, ¿e nie jest ciekawe...
Ponurym gestem przepu¶ci³em j± w drzwiach od mojego pokoju, po czym sam przekroczy³em próg pomieszczenia... I stan±³em w gotowo¶ci.
Mój m³odszy brat le¿a³ sobie jak gdyby nigdy nic na swoim ³ó¿ku i wpatrywa³ siê w sufit.
- Siemka - przywita³ nas machniêciem rêki. - Tak siê zastanawia³em, kiedy przyjdziecie tutaj, zaczyna³o siê robiæ naprawdê nud...
- Cyrus -przerwa³em mu stanowczym tonem - co ty tutaj, do cholery, robisz?!
Juanita nic nie powiedzia³a, kiedy ch³opak niedba³ym gestem rozczochra³ sobie w³osy, u¶miechaj±c siê pod nosem. Wygl±da³ o wiele gorzej ni¿ ostatnim razem, gdy go widzieli¶my. Od tamtego spotkania minê³a dwa lata.
Przede wszystkim bardzo schud³. Ubrania wisia³y na nim, jak na strachu na wróble. Policzki siê zapad³y. Tylko oczy pozosta³y tak samo ¿ywe.
By³ dogorywaj±cym wrakiem.
- Widzisz, to d³uga historia - odpowiedzia³ w koñcu, siadaj±c normalnie. - Powiedzmy, ¿e bawi³em w okolicy, to pomy¶la³em sobie, ¿e wpadnê...
- Odpu¶æ sobie - mruknê³a Jupiter. Ja natomiast milcza³em, pozwalaj±c, by wype³ni³y mnie wspomnienia brata...

- Cyrus? - w jego g³osie czai³o siê zaskoczenie. Oczy o stalowym kolorze uwa¿nie ¶ledzi³ ka¿dy ruch chudego siedemnastolatka o kruczoczarnych w³osach. Ch³opak u¶miechn±³ siê s³abo i kiwn±³ g³ow±, na co Emilio del Calcett zareagowa³ kolejn± min± w stylu "co siê do cholery jasnej dzieje".
- Pewnie zastanawiasz siê, co ja tu robiê, co nie? - Cyrus, którego wygl±d by³ jeszcze gorszy ni¿ wygl±d trupa po zawale serca, westchn±³, po czym podszed³ do zamkniêtego sejfu wmurowanego w ¶cianê. - Chodzi o Maroshikê...
- W szpitalu, nadal w ciê¿kim stanie - odpowiedzia³ automatycznie policjant, zanim siê zastanowi³ g³êboko nad swoj± wypowiedzi±. Prze³kn±³ g³o¶no ¶linê, nadal nie spuszczaj±c wzroku z ch³opaka, którego u¶miech siê zmieni³ - sta³ siê bardziej drapie¿ny...


Juanita krzyknê³a odsuwaj±c siê pod ¶cianê. Na samym pocz±tku nie zorientowa³em siê, co j± tak sp³oszy³o, jednak dotyk ostrego, metalowego przedmiotu na moim gardle wyja¶ni³ mi wszystko.
Zmieni³ siê, zdecydowanie. Jego oczy nie by³y ju¿ takie ¿ywe - czai³a siê w nich szaleñcza pustka. U¶miech znik³, pozosta³a tylko nik³a jego parodia. Rêka trzymaj±ca nó¿, którego ostrze jeszcze nie przebi³o mojej szyi, jednak by³o ju¿ blisko.
- Uwielbiam ludzi, którzy siê tak na mnie patrz± - odezwa³ siê dziwnie zniekszta³conym g³osem. Brzmia³o to tak, jakby nie przemawia³ tylko on, lecz kto¶ jeszcze. - Zdezorientowanie, niedowierzanie, ¿e za chwilê siê zginie, a to wszystko przez bardzo blisk± osobê...
- Co ty... znowu... - tylko tyle zdo³a³em z siebie wydobyæ. Mia³ ca³kowit± racjê. Jako bli¼niak by³ mi bliski, no mo¿e niekoniecznie w ci±gu ostatnich dwóch lat, jednak nadal bliski.
Koniec by³ bliski. Czu³em to ca³ym cia³em, jednak dusza nie chcia³a tego s³yszeæ. Drobny ruch rêk±. Zacisn±³em zêby, próbuj±c siêgn±æ do ma³ego pokrowca przyczepionego do moich spodni. Na pró¿no, po chwili d³oñ znalaz³a siê w mocnym u¶cisku.
- Ani mi siê wa¿ - to by³y ostatnie s³owa, jakie do mnie powiedzia³, zanim ca³a sprawa dobieg³a do puenty.
Na dole rozleg³ siê charakterystyczny odg³os dwóch par obcasów. Oczy naszej trójki rozszerzy³y siê z lekkiego zdezorientowania, jednak po chwili tylko Cyrus sta³ zszokowany.
- W imiê zasad, sukinsynie! - syknê³a Cynthia przera¼liwie g³o¶no, wymierzaj±c cios piê¶ci±. Chybi³a minimalnie - Cyrus zd±¿y³ odskoczyæ, jednak grzywka stanê³a mu dêba. Blondynka dr¿a³a, spogl±daj±c na niego z pogard±. Jeszcze nigdy nie widzia³em jej w takim stanie, chocia¿ doskonale zna³em powód jej reakcji.
Pragnienie zemsty by³o oczywiste. W koñcu to mój brat doprowadzi³ do ¶mierci pani Summercross.
Wspomnienia jasnow³osego policjanta od¿y³y we mnie na nowo. Rudow³osa kobieta padaj±ca po strzale, jej p³acz±ca córka, niemoc mê¿a - tego by³o za wiele...
Brzdêk t³uczonej szyby otrze¼wi³ mnie nieco. Cyrus sta³ na parapecie, patrz±c na wszystkich zebranych z pogard±. Cynthia ponownie rzuci³a siê na niego, tym razem jednak wycelowa³a precyzyjniej, popychaj±c ch³opaka przez wyrwê w oknie na zewn±trz. Na u³amek sekundy mignê³a nam jego twarz - wykrzywiona w bolesnym grymasie, który na sam koniec zmieni³ siê w kpi±cy u¶mieszek szaleñca przes³oniêty nag³± eksplozj± mroku. I tyle go widzieli¶my.
- Cholerka... - szepnê³a w koñcu blondynka, ³api±c p³ytkie wdechy. Jej oczy uwa¿nie studiowa³y pod³ogê, a ona sama wygl±da³a, jakby mia³a ochotê kogo¶ rozszarpaæ. - Maroshika... a teraz i on.... co siê...
Maroshika. Wspomnienie jej imienia zabola³o mnie trochê, zw³aszcza, ¿e nadal nie wiedzia³em, co jej siê wtedy sta³o. Blada twarz, podkr±¿one z wyczerpania oczy, rozczochrane w³osy. Pustka, ³zy, niemoc.
Juanita szepnê³a co¶ do Cynthii, spojrzawszy na mnie z nieudawanym wspó³czuciem... po czym wysz³a z pokoju, a lekarka usiad³a na ³ó¿ku, krêc±c g³ow±.
- Ach, ca³a ona... - westchnê³a cicho, po czym wziê³a g³êboki wdech. - Jupiter mówi³a co¶, ¿e chcia³by¶ znaæ dok³adny stan Maroshiki...
Nieznaczny u¶miech wkroczy³ niespodziewanie na moje zachmurzone oblicze, spychaj±c resztê problemów na dalszy plan.
- Lucian to debil, nigdy mi nic nie powie - mrukn±³em, obracaj±c miedzy palcami malutki kluczyk uformowany z metalu o niebieskim po³ysku. Klucz, który móg³ ujawniæ mi sekrety. - Jedyne, co wiem, to tylko tyle, ¿e reanimacja by³a udana...
- Resuscytacja - wpad³a w s³owo blondynka, spogl±daj±c na wybite okno. Mimo i¿ zima odpu¶ci³a i robi³o siê coraz cieplej (jak to w marcu powinno byæ), zaczyna³o siê robiæ ch³odno, zapewne z powodu nadchodz±cego wieczoru. - Reanimacja jest wtedy, gdy udaje siê przywróciæ ¶wiadomo¶æ, a nie tylko...
- Nie rób mi wyk³adów z przysposobienia obronnego - odpar³em... Klucz, który ukazywa³ inne strony znanych mi osób... - Powiedzmy, ¿e nie umar³a. Co dalej?
Cisza. B³êdem by³oby, gdybym powiedzia³, ¿e siê tego nie spodziewa³em. Lekarze, powo³uj±c siê na tajemnicê lekarsk± oraz podobne rzeczy, nie ujawniali aktualnych poczynañ u pacjenta osobom spoza rodziny.
- Jest w ¶pi±czce, ale to pewnie zauwa¿y³e¶ - rozleg³ siê w koñcu jej g³os, cichy i zabarwiony nutk± za³amania. - Nieprzytomna, nieoddychaj±ca, niestabilna hemodynamicznie. Próbowali¶my i próbujemy ustabilizowaæ jej stan, ale nic nie wychodzi, jakby co¶ neutralizowa³o wszystkie leki i metody...
- Co¶? - przerwa³em jej ponownie, spogl±daj±c na ciemno¶æ rozprzestrzeniaj±c± siê za oknem. Jej s³owa mia³y dziwny, niepohamowany sens.
- To bêdzie cud, je¶li do¿yje nastêpnej ¶rody.
Ciemno¶æ jawi³a mi siê jako skryty w mroku smok o czerwonych niczym w³osy Maroshiki oczach. Wokó³ niego emanowa³a tajemnicza fioletowa aura.

Sygnatura użytkownika
Cytat:
Ja siê zastanawiam ValadiN. Ty innych tak wyzywasz a nie dostajesz warnów;o Jeste¶ bogiem?:o ~ wypowied¼ QuerryPassa

Cytat:
[Dzisiaj 11] Nexus DominLoL: co to ten ca³y legwan? czy jest to smaczne ]








Dziêkuje wszystkim osobom na PC, za to, ¿e s±.
Dziêkujê Nenlothowi - za super grê, której chyba nigdy nie zapomnê, rozmowy na GG oraz ogólnie za bycie xD
Dziêkujê Dominowi - Nie wiem, kiedy odwzajemniê to Premium na dA, ale to by³o wspania³e. Twoja gra równie¿ nie by³a z³a, chocia¿ mia³a wzloty i upadki. No i pisz dalej *w* (bêdê ciê nêkaæ xD )
Dziêkujê Blue/Belli - tak¿e za grê na PBF, która mo¿e nie by³a d³uga, ale fajnie siê bawi³am xD
Dziêkujê Poxerowi i Skejtowi - za rozmowy na GG, zaczepki na mordoksi±¿ce, Poxowi dodatkowo za nocne wymiany SMS-ów (które posz³y siê bujaæ wraz z awari± telefonu [*]). By³o super, dziêki ;w;
Dziêkujê te¿ innym osobom, których nie wymieni³am - niestety, jest limit znaków -_-
 
     
Wy¶wietl posty z ostatnich:   
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów
Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach
Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów
Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów
Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach
Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum
Nie mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Szablon savePokeCollect stworzony przez Raika/Perry. Statystyki
Internetowe RPG - gry MMO i MMORPG online TOP50 Gry Pokemon Valhalla AntyGaming”PokeSerwis Tylko Lati
Pokemons.tnb.pl pokemon special Pokemon Trainer
Dream League
Topsites FireChao TopsitesPPN Top 50 Forum Topsite

Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.